Menu

AruArt

dziennik niecodzienny

Odrobina wiosny

aruart

Od jakiegoś już czasu pogoda ma więcej wspólnego z listopadem niż ze zbliżającą się wiosną. Ale wystarczy odrobina słońca i wszystko całkowicie się zmienia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Przedwiosenny las

aruart

O tej dziwnej porze roku, kiedy po zimie nie ma już śladu, a zwiastuny wiosny są jeszcze dość rzadkie, las potrafi być równie ciekawy jak wiosną czy latem, no i co najlepsze, można się tam udać bez obawy, że dręczyć nas będą owady.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Megi znajduje zwiastuny wiosny

aruart

Wiosna coraz bliżej. Świadczą o tym nie tylko wysokie temperatury, ale także coraz wyraźniejszy, poranny śpiew ptaków. Dziś podczas spacery Megi wypatrzyła pierwsze, wyłaniające się spośród uschniętych liści, przebiśniegi.

 

 

 

 

 

 

 



Wściekła i dumna

aruart

W opisywanej przeze mnie ostatnio książce „Kapelusz cały w czereśniach” Oriany Fallaci zabrakło mi opowieści o jej rodzicach i samej pisarce. Gdy Fallaci zaczęła pisać swoją ostatnią książkę, planowała doprowadzić ją do 1944 r., kiedy to podczas bombardowania Florencji przez aliantów, spłonęła skrzynia z pamiątkami rodzinnymi. Jednak śmiertelna choroba nie pozwoliła jej doprowadzić opowieści do końca. Na szczęście udało mi się natrafić na jej biografię autorstwa Cristiny de Stefano, dzięki czemu wypełniła się luka. Oriana Fallaci była postacią niezwykłą. To z pewnością jedna z najważniejszych dziennikarek XX wieku i wspaniała pisarka. Właściwie to przede wszystkim pisarka, bo każdy napisany przez nią tekst, to prawdziwe literackie dzieło. Ale jej życie to gotowy scenariusz wspaniałej powieści lub niezłego film. Od swoich rodziców nauczyła się miłości do słowa pisanego oraz cenić odwagę i wolność. Już jako nastolatka, zaangażowana była w działalność antyfaszystowskiego ruchu oporu, do którego należeli jej rodzice. Była łączniczką przenoszącą rozkazy i zaopatrzenie dla partyzantów. W jej domu ukrywali się alianccy uciekinierzy z obozów jenieckich. Faszyzm zawsze uważała za największe zagrożenie dla cywilizacji, choć pamiętać trzeba o tym, że pod tym pojęciem rozumiała znacznie więcej niż ideologię wykreowaną przez Mussoliniego i Hitlera. Faszyzm to wszelki totalitaryzm, to każda próba zniewolenia człowieka i wpisania go w sztywne ramy, które unicestwiają wszystko, co spoza nich wychodzi. Z wszelkimi przejawami faszyzmu walczyła bezwzgędnie przez całe życie. I dlatego nienawidzili ją przedstawiciele prawicy krytykujący ją za liberalizm oraz przedstawiciele lewicy uznając ją za konserwatystkę.


Była bezkompromisowa, uparta, odważna, miała bardzo trudny charakter, o czym przekonali się wydawcy i tłumacze jej dzieł. Była także bardzo wrażliwa, pracowita i niezwykle utalentowana. Jako dziennikarka zaczęła od tematów błahych, w latach 50-tych nikomu nie mieściło się w głowie, aby kobieta mogła zajmować się poważnymi tematami. Pisała więc głównie o świecie filmu (włoskiego i amerykańskiego), dając się poznać jako osoba bezkompromisowa, podchodząc do gwiazd filmowych bez czołobitności, często obnażając ich przeciętność i zupełnie ludzki charakter. Kiedy w końcu lat 60-tych stała się reporterem wojennym, wykazała się sporą odwagą, a kiedy zaczęła przeprowadzać wywiady z wielkimi tego świata, pokazała, że najważniejsza jest dla niej prawda o rozmówcy. Zawsze świetnie przygotowana, zadawała im przede wszystkim trudne pytania. I co najważniejsze, dzieliła się z czytelnikami tym, co myślała na temat swojego rozmówcy. Nikt nie był w stanie przekonać jej do wykreowanego przez siebie wizerunku. Jak doskonały radar wykrywała fałsz i głupotę.

Fallaci była także wspaniałą pisarką. Kiedy przeczytałem „Inszallah”, byłem wstrząśnięty i zachwycony. To jedna z najważniejszych książek antywojennych, śmiało można ją postawić obok „Na zachodzie bez zmian”, czy „Rzeźni nr 5”, a z drugiej strony, jest to także jedna z najsubtelniejszych historii o miłości. Całe jej pisarstwo oparte jest na tym, co sama przeżyła, stąd w każdej z książek można odnaleźć wątki autobiograficzne.

Oburzona atakami terrorystycznymi na WTC w 2001 r. pisze „Wściekłość i dumę”, książkę, w której krytykuje Europę za bierność wobec islamskiego fundamentalizmu, co jej zdaniem w ostateczności może doprowadzić do upadku europejskiej cywilizacji. Oskarżana została o sianie nienawiści i rasizm. W przeciągu ostatniego roku mogliśmy się jednak przekonać o tym, jak prorocze były jej słowa, zresztą o tym, że wybuchnie wojna pomiędzy światem islamu a Europą, pisała już przeszło trzydzieści lat temu.


Oriana Fallaci zmarła 15 września 2006 roku po kilkuletniej walce z chorobą nowotworową. Jej bezkompromisowość, inteligencja i pisarskie umiejętności bardzo by się dziś przydały w obronie dokonań i wartości, które tak bardzo ceniła.


Kapelusz cały w czereśniach

aruart

Rok 2016 miałem szczęście rozpocząć wspaniałą książką „Kapelusz cały w czereśniach” Oriany Fallaci. To niezwykła saga rodzinna, w której ta bezkompromisowa dziennikarka sięga po historii swoich przodków. Cała opowieść rozpoczyna się w 1773 r. i prowadzi nas przez przełomowe dla Włoch i Europy momenty XVIII i XIX stulecia. Książka ta stanowi galerie niezwykłych postaci, z pozoru ludzi całkiem przeciętnych, ale o niezwykłej sile charakteru, którzy są w stanie walczyć, nie zawsze zresztą skutecznie, z przeciwnościami losu. Mając takich przodków, buntowników, szaleńców, awanturników, zawsze wiernych sobie, Fallaci nie mogła być inna. To właśnie im, w dużym stopniu zawdzięczała to, kim była. Zamiłowanie do słowa pisanego, odwagę, przekonania. Fallaci wielokrotnie pisze o tym, że wystarczyłby przypadek, niewielka zmiana decyzji, któregoś z nich, a nigdy nie pojawiła by się na świecie. Każda z opisywanych tu postaci, to odrębna opowieść. Są wśród nich prości chłopi, arystokratka, biedacy z portowych dzielnic, odszczepieńcy religijni. Książka ta stanowi świetny wstęp do tego, aby zapoznać się z historią Włoch, autorka w bardzo przystępny sposób ukazuje moment jednoczenia się państwa włoskiego i związanych z tym problemów. Jak się okazuje, Oriana Fallaci miała polskie korzenie. Jej praprapra dziadek zginął w powstaniu krakowskim. I w kwestii historii Polski, autorka stanęła na wysokości zadania, kreśląc krótki, ale dość dokładny szkic polskich dziejów I połowy XIX wieku. „Kapelusz cały w czereśniach” jest genialnie napisaną książką. To połączenie powieści i reportażu. W niektórych fragmentach Fallaci sama wciela się w opisywane przez siebie osoby, aby po chwili przejść do pisania w trzeciej osobie. Język książki jest na tyle wyrazisty, że emocje autorki silnie udzielają się czytelnikowi.  Nie sposób się oderwać od tej wciągającej książki. I zabrakło mi tylko epilogu, rozdziału, który uzupełniłby tę niezwykła sagę o życie samej Oriany Fallaci.

Mam nadzieję, że „Kapelusz cały w czereśniach” to zapowiedź niezwykłych książek, które przeczytam w tym roku.


W obronie Puszczy Białowieskiej

aruart

Jest takie miejsce, gdzie czas się zatrzymał. Gdzie od kilku tysięcy lat rządzi przyroda, doskonale radząc sobie bez pomocy człowieka. Jest takie miejsce, gdzie można spotkać wilka, rysia i żubra. Ostoja ptaków, jedyny, w pełni naturalny ekosystem leśny w Europie. Tym miejscem jest Puszcza Białowieska. Chroniona przez polskich królów, niestety niszczona od stu lat. I wydawało się, że Puszczę, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO czekają lepsze czasy. Coraz większe obszary tego najpiękniejszego z lasów poddawana były ochronie. Niestety, z końcem zeszłego roku, nad Puszczą ponownie zawisły ciemne chmury. Lasy Państwowe pod pretekstem walki z kornikiem drukarzem chcą rozpocząć ogromną wycinkę puszczańskiego drzewostanu, zamieniając ten niezwykły kompleks leśny w plantację drzew, która nie będzie niczym wyróżniać się spośród pozostałych lasów. Nie możemy na to pozwolić. W naszym kraju nie mamy nic cenniejszego od Puszczy Białowieskiej. Gdyby zniszczyć Wawel czy krakowską starówkę, można je zrekonstruować, zniszczonego ekosystemu odnowić się już nie da. Każdy, komu los Puszczy leży na sercu może podpisać się pod petycją w jej obronie.

David Bowie (1947 – 2016)

aruart

Wczoraj zmarł David Bowie, jeden z największych muzyków ostatnich czterdziestu lat. Niesamowity wokalista i bardzo uzdolniony instrumentalista (grał na 17 instrumentach). Nie bał się poszukiwać. Przez przeszło 40 lat sięgał po bluesa, rocka, glam rocka, pop,  new wave, punka, tworząc swój, niepowtarzalny styl. Był prawdziwym, muzycznym czarodziejem, bez którego współczesna muzyka popularna byłaby mniej barwna. Na szczęście pozostawił po sobie spory dorobek.

 Zaczynają odchodzić ci, którzy tworzyli muzykę lat 60-tych i 70-tych. Smutne.

 

 


Paździerze 2015 cz. 2

aruart

Filmy i seriale:

Sporo tego było i udało się znaleźć kilka naprawdę dobrych filmów:

- Frank – to jeden z ważniejszych filmów jakie obejrzałem. Pozwolił mi na refleksje nad tym, czym dla człowieka powinna być umiejętność tworzenia. Świetna muzyka.

- Zaginiona dziewczyna – bardzo wciągający thriller Finchera.

- Birdman – rewelacyjny film, który zasłużenie otrzymał Oscara

- Whiplash – opowieść o pasji, poświęceniu i walce o doskonałość.

- Grand Budapest Hotel – ciekawa historia i wizualnie wspaniały  świat Wessa Andersons

- Dzikie historie – argentyńska wizja szaleństwa tkwiącego w każdym z nas

- Marco Polo – dla mnie serial roku. Świetnie zrealizowany, twórcy „Wikingów” mogliby się uczyć, jak budować fascynującą opowieść. Jeden z najlepszych seriali historycznych, jakie widziałem.


- Dolina Krzemowa – rewelacyjny serial komediowy, nie tylko dla nerdów.

- Better Call Soul – serial stworzony aby zarabiać na sukcesie Breaking Bad, ale przynajmniej świetnie zrealizowany.

- Seriale Marvella – Powers, Daredevil i Jessica Jones – Marvel w serialach postanowił w zupełnie inny sposób podejść do „superbohatstwa”, które w tych filmach często jest brzemieniem, a sama droga do niego może być dość wyniszczająca.


Muzyka:

W mijającym roku przesłuchałem przeszło 250 płyt, wśród których udało mi się znaleźć kilka muzycznych rewelacji:

-    Infected Rain - Embrace Eternity – mołdawska kapela z dość charyzmatyczna wokalistką., która wie jak się wydzierać.


-    Hate - Crusade Zero - death metal najwyższych lotów. I ten wokal, coś pięknego..

-     Shredhead - Death Is Righteous - Genialny zespół. Bardzo mocno, bardzo brutalnie, ze świetnym wokalem, mogę tego słuchać i nie potrafię się tą płyta zmęczyć.

-     Jinjer - Cloud Factory- Ale dziewczyna potrafi się wydzierać.

-     Florence + The Machine - How Big, How Blue, How Beautiful – Florence to z pewnością jedna z najlepszych wokalistek na muzycznym rynku.

-    Omnia - Earth Warrior - Rewelacja. Muzyka, którą tworzy ten zespół powala. Etniczne dźwięki we wspaniałych aranżach i to brzmienie. Omnia to moje muzyczne odkrycie roku

-    Fath no More - Sol Invictus – długo trzeba było czekać na tę płytę (18 lat), ale jest naprawdę


-    Psychostick - IV Revenge of the Vengeance - Co za dziwaczna kapela. Zwariowane dźwięki, porąbana muzyka i chore teksty, a utwór MSFW to prawdziwe mistrzostwo.

-     Motörhead – Bad Magic, Slayer – Repentless, Iron Maiden - The Book Of Souls, Napalm Death - Apex Predator – Easy Meat (za to że są sobą)

-    Percival Schuttenbach - Mniejsze zło - polski metal folk. Parcival Schuttenbach to jeden z ciekawszych zespołów na polskiej scenie metalowej.


A co przyniesie nowy rok? Mam nadzieję, że jeszcze więcej wrażeń tych muzycznych i filmowych i przynajmniej kilka mądrych książek. Tego życzę sobie i wszystkim myślącym i wrażliwym!

Paździerze 2015 cz. 1

aruart

Dwanaście miesięcy zleciało błyskawicznie, więc przyszedł czas na podsumowanie roku 2015. I jak co roku postanowiłem przyznać złote paździerze, czyli wyróżnić rzeczy, które w kończącym się właśnie roku zrobiły na mnie wrażenie.

Na specjalne wyróżnienie, czyli Super Paździerza zasługuje gra „Wiedźmin 3 Dziki Gon”. Klasa sama w sobie. Drugiej takiej gry nie ma i pewnie długo nie będzie. To przede wszystkim świetna opowieść, w której możemy uczestniczyć w sposób bezpośredni. No i ten słowiański klimat. Po genialny dodatku „Serce z kamienia”, nie mogę się już doczekać kolejnego, który ma się pojawić w przeszłym roku.


Książki:

Wśród 65 książek, które w tym roku przeczytałem było kilka pozycji wyjątkowych. No tak, ale przecież rok zaczął się od rewelacyjnego „Marsjanina” Andy Weira.

Na początku roku mocno wciągnął mnie także cykl powieści historycznych Bernarda Cornwella, „Wojny wikingów”. Świetnie opowiedziane wczesne dzieje Anglii. Może tylko za bardzo przeciągnięte, ale tak to już niestety jest, kiedy planuje się książkę na kilka tomów.

Spore wrażenie zrobiła na mnie także opowieść o Śląsku i Ślązakach Szczepana Twardocha – „Drach”. Jeśli ktoś chciałby się czegoś o Górnym Śląsku i śląskości dowiedzieć, to ta świetna powieść na pewno w tym pomoże. Wyróżnić także należy „Inną duszę” Orbitowskiego, o której już wcześniej pisałem.

Najlepszym audiobookiem w tym roku była książka Jonasa Jonassona „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” czytana przez Artura Barcisia.

Wśród książek historycznych na uwagę zasługuje „Merowingowie i Karolingowie” Gustava Fabera. Pozycja mająca już sporo lat, ale świetnie napisana. Faber z wielkim wdziękiem i bardzo zrozumiale tłumaczy dość zawiłe procesy jak choćby wielką wędrówkę ludów. Książką, która pozwoliła mi z zupełnie innej strony spojrzeć na polskie dzieje była „Czy wikingowie stworzyli Polskę?” Zdzisława Skroka. Bardzo ciekawa hipoteza, z której można byłoby stworzyć świetną powieść. Trzecią książką historyczną, którą chciałbym wyróżnić jest „Powrót Króla. Bitwa o Afganistan” Williama Dalrympla, która przekonała mnie, że może warto dać szansę nowej powieści Cherezińskiej.


Wśród reportaży, największe wrażenie wywarła na mnie ostatnia książka Wojciecha Jagielskiego „Wszystkie wojny Lary” – przejmująca opowieść o matce, która chce uchronić synów przed wojną i islamskim radykalizmem.

Niewątpliwą książką roku jest dla mnie „Uległość” Michela Houellebecqa. Przerażająca wizja pokojowej islamizacji Europy. Czyżby Europa była bezbronna? Świetnie napisana, wciągająca książka, niezwykłe wizje pisarza (political – fiction), który drwi z wszystkiego i z wszystkich. Sam Houellebecq jest bardzo ciekawą postacią z wielkim dystansem do siebie, co udowodnił występując w filmie „Porwanie Michela Houellebecqa”. Myślę że to jeden z najważniejszych pisarzy europejskich początku XXI wieku.


Lemmy Kilmister 1945 - 2015

aruart

Wczoraj w wieku 70 lat, zmarł jeden z największych muzyków metalowych Lemmy Kilmiste, założycieli i wokalista brytyjskiego zespołu Motörhead. Lemmy wydawał się niezniszczalny, poległ w walce z rakiem. Na szczęście pozostała po nim jego muzyka, 21 albumów nagranych z Motörhead i kilkadziesiąt płyt z innymi zespołami. Lemmy byłeś wielki!!!!

 

 



Łabędzie nad Odrą

aruart

Dzisiejszy spacer z Megi zaowocował niesamowitymi wrażeniami związanymi z zachodem słońca i kilkoma całkiem udanymi fotkami. Czasami wystarczy wyjść kawałek od domu aby móc przeżyć coś naprawdę pięknego.

 

 

 

 

 

 

 

 


Pełnia Zimowego Księżyca

aruart

Dziś zamiast pierwszej gwiazdy niebem zawładnie księżyc. Zjawisko o tyle niezwykłe, że ostatni raz w święta (pełnią Księżyc osiągnie 25 XII o 12:15), zdarzyło się to 38 lat temu. Więc warto wyjść i spojrzeć w niebo na srebrną, majestatyczną tarczę.

Nasza niezwykła planeta

aruart

Na stronie internetowej NASA możemy znaleźć zakładkę „Zdjęcie dnia”, w której prezentowane są dość interesujące fotki z bogatego archiwum Amerykańskiej Agencji Kosmicznej. Dzisiaj znalazło się tam zdjęcie wyjątkowe, ukazujące Ziemię z powierzchni księżyca. Zdjęcie zostało zrobione 12 października, a wykonane przez sondę wysłaną na Księżyc w ramach  misji Lunar Reconnaissance Orbiter  (LRO). Chciałbym móc chociaż raz doświadczyć tego widoku. Niestety, to pragnienie na zawsze pozostanie w katalogu marzeń nie do zrealizowania. Zawsze pozostają jeszcze zdjęcia, które przynajmniej pozwalają dotkną niezwykłości naszego wszechświata.

Dawno, dawno temu... cz. 2

aruart

Wczoraj ukazała się kolejne legenda stworzona przez Tomka Bagińskiego, tym razem to Pan Twardowski. Film wyszedł doskonale, a diablica... taka może po mnie przyjść.


Dawno, dawno temu...

aruart

Dawno, dawno temu, za górami i lasami… A może jednak nie tak dawno i wcale nie tak daleko. 30 listopada premierę miał bardzo ciekawy projekt zatytułowany „Legendy polskie”. Odpowiadają za niego Allegro, Platige Image oraz Fish Ladder, a polega on na stworzeniu zupełnie nowych wersji, dobrze znanych legend. Powstało sześć naprawdę świetnych interpretacji tych opowieści. (Jak dla mnie najlepszy jest Bazyliszek Elżbiety Cherezińskiej).E-booki z tymi opowiadaniami są dostępne za darmo, a do każdego z nich powstanie film, w których tworzenie zaangażował się Tomek Bagiński. Na razie dostępny jest jedynie „Smok Wawelski”, ale już za trzy dni pojawi się „Pan Twardowski”. Świetna inicjatywa, która jak by nie było jest reklamą. Takie promowanie się jestem jednak w stanie nie tylko zaakceptować, ale jestem na nie całkiem mocno podatny.

© AruArt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci