Menu

AruArt

dziennik niecodzienny

Inspirujący tydzień w Pradze

aruart

I pomyśleć, że dwa tygodnie temu siedziałem z żonką nad Wełtawą, i patrząc na chowające się za Hradczanami słońce, sączyłem zimne, czeskie piwko. Fantastyczne siedem dni spędzonych w czeskiej stolicy. Upał nieco popsuł nam plany, ale w Pradze znajdują się całkiem ciekawe zbiory sztuki, a obiekty Galerii Narodowej w większości są klimatyzowane, więc mieliśmy gdzie się schronić, jednocześnie w inspirujący sposób spędzając czas. Wieczorem, kiedy wysoka temperatura już nie męczyła, można było poimprezować nad Wełtawą. A rzeczy, których tym razem nie udało się zobaczyć, czy zrobić, pozostają na kolejny wyjazd, co oznacza, że musimy tam wrócić!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Dunkierka”. To nie jest po prostu kolejny film o wojnie

aruart

Kiedy jakiś czas temu usłyszałem o tym, że Christopher Nolan, kreci film o jednym z ważniejszych epizodów II wojny światowej, poczułem lekkie zdziwienie. Jednak z drugiej strony Kurt Vonnegut, napisał „Rzeźnię nr 5”, książkę, w której jednym z ważniejszych elementów było bombardowania Drezna , które zresztą autor sam przeżył.  Powieść ta była bardzo mocną, ale jednocześnie dość  niezwykłą krytyką wojny. Więc może trzeba dać Nolanaowi szansę? Tak też zrobiłem i z niecierpliwością oczekiwałem premiery. I muszę przyznać, że warto było. „Dunkierka” nie jest kolejnym filmem o wonie. To dzieło naprawdę ważne. Film mocno antywojenny. Ale nie ma w nim epatowania okrucieństwem, drastyczne sceny są nieliczne, nie ma zbędnego patosu, górnolotnych słów, w ogóle bardzo niewiele tu dialogów. Nolan skupia się na tym, jak bez sensowna jest wojna i co potrafi zrobić z człowiekiem, który w chwili zagrożenia, czuje tylko, że jest w stanie zrobić wszystko, aby przeżyć. Film trzyma w napięciu niemal od samego początku, do ostatniej sceny. To nie tylko zasługa pomysłów reżysera, ale w dużej mierze przygniatającej muzyki, skomponowanej przez Hansa Zimmera. Ścieżka dźwiękowa, ale także zdjęcia, a pamiętać trzeba o tym, że oprawa wizualna u Nolana zawsze jest bardzo ważna, tworzą klimat napięcia, grozy, wywołują w widzu wewnętrzny dyskomfort. Świetnym patentem jest to, że trzy opowieści wzajemnie się przeplatają, co wpływa na wyjątkowość filmu. Dodatkowo jeszcze kolejne sceny nie zawsze rozgrywają się chronologicznie, zabawa czasem to jeden z ulubionych patentów tego autora. No i jeszcze jedno, nawet przez chwilę nie widać wroga (poza samolotami), natomiast atmosfera została tak zbudowana, że mocno odczuwa się jego ciągłą, zagrażającą bohaterom filmu obecność.

Myślę, że „Dunkierka” Christophera Nolana, przynajmniej dla mnie, będzie jednym z najważniejszych filmów wojennych. To bardzo poważny głos na temat tego, czym jest wojna i co robi z człowiekiem. Nolanowi udało się pokazać to o czym nigdy nie mówi patriotyczna propaganda, wojna to piekło i nikt z nas, pomimo wybujałych deklaracji, nigdy nie wie, jak się zachowa w ekstremalnej sytuacji, zwłaszcza, kiedy będzie zagrożone jego życie. „Dunkierkę” po prostu, trzeba zobaczyć.


Mój przyjaciel orzeł i inne motyle, czyli letnich wędrówek ciąg dalszy

aruart

Czasami wędrując po okolicy spotykam tego jegomościa. Najczęściej nade mną, pilnując, żebym nie podszedł zbyt blisko gniazda, choć zdarza się, że siedzi na gałęzi i bacznie mi się przygląda.

Letnie rowerowe wyprawy po okolicy uświadomiły mi, w jakim niezwykłym miejscu mieszkam. Ciepło i częste deszcze sprawiły, że przyroda w tym roku szaleje. Zieleń jest wyjątkowo soczysta, łąki rozkwitły kwiatami, które oblegane są przez motyle i pszczoły. A do tego ten nieustający ptasi chór. Jutro znów się gdzieś wybiorę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Letnie wędrówki

aruart

Czy rowerem, czy też na piechotę w towarzystwie psa, czasami po prostu wystarczy wyjść z domu, aby zobaczyć coś niezwykłego, bo nasza planeta to naprawdę wyjątkowe miejsce i nie trzeba długo szukać, trzeba tylko nastawić zmysły, aby móc się o tym przekonać.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kopia zapasowa Puszczy Białowieskiej

aruart

Puszcza Białowieska to wyjątkowe miejsce w Europie. Niewielki, ocalały fragment prawdziwego lasu, takiego, jaki tysiąc lat temu, pokrywał większą część naszego kraju. Niestety, za sprawą barbarzyńców, którzy nie szanują nikogo i niczego, już wkrótce może zniknąć, stając się, tak jak pozostałe lasy w Polsce, zwykłą plantacją desek, a prawdziwa Puszcza przetrwa jedynie na zdjęciach oraz tego typu, cyfrowych rekonstrukcjach. Stworzony w Minecrafcie model Puszczy Białowieskiej w skali 1:1, powstał dzięki współpracy Agencji Ogilvy oraz Greenpeace Polska. Warto wejść na stronę akcji Ostatnie Drzewo, aby lepiej poznać wirtualną Puszczę, a być może także wspomóc Puszczę.

I jeszcze film o sytuacji w Puszczy Białowieskiej


Dlaczego rower? Rowerowe lato

aruart

 

Dlaczego warto jeździć na rowerze? Ponieważ jazda na rowerze:

znacznie obniża możliwość wystąpienia chorób serca i krążenia,

poprawia siłę, refleks i koordynację ruchów,

jak twierdzą naukowcy, ułatwia także zasypianie (chodzi o to wieczorne, a nie podczas jazdy),

zwiększa odporność organizmu,

podczas wysiłku wytwarzają się endorfiny, czyli hormony szczęścia, a także redukuje wytwarzanie przez organizm kortyzolu, który odpowiedzialny jest za stres,

wysiłek fizyczny na świeżym powietrzu, zwiększa ukrwienie mózgu, będzie on przez to bardziej wydajny, co z kolei wpłynie na większą kreatywność,

przez intensywny wysiłek fizyczny tracimy duże ilości sodu, którego brak jest niebezpieczny, dlatego wieczorem możemy swobodnie raczyć się chipsami, aby bezpiecznie uzupełnić jego poziom

dotlenienie komórek skóry, sprawia, że staje się ona gładsza, a ciało wolniej się starzeje,

a przede wszystkim można lepiej poznać najbliższą okolicę, dokładniej obserwując miejsca, które normalnie mija się niemal niedostrzegalnie jadąc samochodem, używając roweru można dotrzeć tam, gdzie normalnie nie dojdziemy, przy okazji odkrywając coś niezwykłego

I właśnie dlatego, dwa tygodnie temu, po dokonaniu niezbędnych napraw wsiadłem na rower, stopniowo zwiększając zasięg moich wypraw. Plany mam dość ambitne i jeśli pogoda i moje wrodzone lenistwo mi nie przeszkodzą, to powinienem odkryć, zobaczyć, a przede wszystkim doświadczyć kilku niesamowitych chwil.

A tak było ostatnio:

 

 

 

 

 


Prezydent Underwood – odsłona piąta

aruart

Jestem właśnie po obejrzeniu piątego sezonu „House of cards” i ponownie czuje się zmasakrowany. Tym razem Frank Underwood musi zmierzyć w batalii prezydenckiej, która ma mu zapewnić drugą, tym razem pełną kadencję. To właściwie nie batalia, to prawdziwa, brutalna wojna, w której wszelkie praktyki są dozwolony. Liczy się tylko cel, którym jest biały dom. Scenarzyści musieli włożyć sporo pracy, aby przygotować fabułę, która nie dość, że nie nuży, to wciąga, trzyma w napięciu i zaskakuje. Jakie to szczęście, że Netflix wypuszcza od razu cały sezon. Jakoś nie potrafię wyobrazić sobie sytuacji oczekiwanie przez tydzień na kolejną odsłonę serialu, która po niespełna godzinie, w najważniejszym momencie zostanie przerwana.  

Serial świetnie jest zrealizowany, ale nie byłoby sukcesu tej produkcji bez Franka Underwooda (Kevin Spacey) i Claire Underwood (Robin Wright). Oboje doskonale się uzupełniają tworząc skuteczną machinę zgniatającą, każdą przeszkodę, stojącą im na drodze do władzy. Są w tym wspaniali i chociaż twórcy serialu, co jakiś czas próbują nam te postacie obrzydzić, to nie da się ich nie podziwiać.

Jeszcze jedna zaletą serialu jest to, że często pojawiają się tutaj nawiązania do aktualnych wydarzeń, nieco tylko przerobionych (wojna z ISIS, afera Snowdena, czy rosyjskie zielone ludziki). Bohaterowie stojąc naprzeciw tych problemów, znajdują alternatywne rozwiązania w stosunku do tych, które podjęli autentyczni politycy.

Piąty sezon „House of cards” ma też dość nieoczekiwany finał. W głowie powstało sporo pytań, ale gdyby postanowiono, że tak właśnie zakończy się ten serial, byłaby to jedna z najlepszych decyzji jakie można podjąć. Wszystko  co ważne zostało już powiedziane. Polityka to cyniczna gra, w której nieliczy się interes obywatela, a szczytne idee, to tylko slogany, które przybrano by omamić wyborcę. I w gruncie rzeczy, to niewielka różnica, czy są to Stany Zjednoczone, Polska, czy Rosja. Wszyscy jesteśmy rządzenie przez prezydenta Underwooda.


Siła natury

aruart

W końcu mam wolny weekend i to na dodatek czterodniowy. Po kilku tygodniach bez dnia wolnego, mogę docenić, jak ważny jest czas, który można po prostu poświęcić na lenistwo, aby się z restartować i zupełnie zapomnieć o pracy.  Więc korzystając z okoliczności przyrody ruszyłem na pobliskie łąki. Bardzo tego potrzebowałem. Moje stawy trzeszczały z radości, a serducho waliło radośnie, mogąc w końcu pracować w zupełnie innym rytmie niż zazwyczaj. Radocha była ogromna, no bo było z czego się cieszyć. Błękitne niebo, słońce , soczysta zieleń i śpiew ptaków, czyli okoliczności, z których potrafię czerpać moc. I przez te dwie godziny spaceru czułem tę niezwykła siłę, która zakręciła moim umysłem jak super dopalacz. Ale właśnie takim dopalaczem jest dla mnie natura. Najpotężniejsza siła w naszym świecie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Najpiękniejsze miejsce na Ziemi

aruart

Puszcza Białowieska, przynajmniej jej rezerwaty, to ostatni skrawek prawdziwego, dzikiego, europejskiego lasu. Miejsce, w którym czas zatrzymał się tysiąc lat temu. Miejsce, w którym przyroda doskonale radzi sobie bez pomocy człowieka i niestety, miejsce, które od blisko 100 lat, człowiek konsekwentnie próbuje sobie podporządkować i kompletnie zniszczyć i jest już bardzo bliski aby to zrealizować.

A tak Puszcza Białowieska wyglądała przed tygodniem:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Magdalena Abakanowicz 1930 – 2017

aruart

Abakanowicz w pracowni (2010 r.) fot. J. Pijarowski - źródło wikipedia.org

Wczoraj zmarła Magdalena Abakanowicz, jedna z najbardziej znanych współczesnych polskich artystek. Jej niezwykłe formy przestrzenne, można podziwiać w Chicago, Nowym Jorku, Hiroszimie, Seulu, Wilnie, Poznaniu, Paryżu, Lizbonie w Warszawie i wielu innych miejscach na całym świecie. Sławę przyniosły jej abakany, amorficzne, wielkie formy, połączenie tkaniny i rzeźby. Abakanowicz, w czasach królującego popartu, zaproponowała coś zupełnie odmiennego, jednocześnie pokazując, że z tkaniny mogą powstawać dzieła trójwymiarowe . Z kolei tworzone przez nią humanoidalne formy, kojarzą się z uwikłaniem człowieka w totalitaryzm. Bezgłowe postacie, bezmyślnie podążające w wyznaczonym im kierunku. Była także nauczycielką akademicką na poznańskiej PWSSP, a gościnnie wykładała w Los Angeles, w Berkeley, Bostonie, Nowym Jorku, San Diego, Sydney i Tokio.

 

Niezapomniani, Cytadela Poznań 

Tworzone przez nią prace świadczą o wielkiej wyobraźni, odwadze twórczej oraz o jej zainteresowaniu człowiekiem. Bez względu na to, czy zetkniemy się z nimi na otwartej przestrzeni, czy w salach muzealnych, zawsze robią ogromne wrażenie, zmuszając do refleksji. Abakanowicz na zawsze zostanie ambasadorem polskiej sztuki współczesnej, promując polską wrażliwość, nasz słowiański, bardziej melancholijny sposób, patrzenia na świat.

 

 

 


Wiosenne spacery z Megi

aruart

Dziwna mamy wiosnę w tym roku. Jeden, dwa dni niemal letnie, a później nagłe ochłodzenie i deszcz. Na szczęście przyrody nie da się już powstrzymać i każdego dnia jest coraz bardziej zielono i to tą soczystą zielenią, którą tak bardzo uwielbiam. Więc jeśli trafi się dzień, kiedy mogę wyrwać się chociaż na chwile z domu, zabieram Megi i aparat i idę nasycić się niezwykłą siłą przyrody.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niezwykła Polska w plakatach Ryszarda Kaji

aruart

Ryszard Kaja, pochodzący z Poznania scenograf, grafik i malarz, stworzył niezwykłą serię plakatów pokazujących Polskę. W prosty graficznie i sugestywny sposób, Kaja wydobył to, co najważniejsze w blisko 70 miejscach w naszym kraju. Autor tych wspaniałych plakatów jest z pewnością bardzo dobrym obserwatorem,, a co najważniejsze, potrafi w zwięzły sposób, opowiedzieć o duszy miejsca:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Więcej na stronie Ryszarda Kaji , na której można także obejrzeć jego inne prace. Polecam.

 

Człowiek, który kochał naturę

aruart

Dziś, niemal każdy wie, kim byli Kopernik, Linneusz, Newton, Darwin czy Einstein. Ich ogromny wkład w naukę, jest niepodważalny. Są jednak naukowcy równie wybitni i zasłużeni, którzy w raz z upływem czasu, zostali kompletnie zapomnienia. Przykładem takiej postaci jest Alexander von Humboldt, człowiek, którego nazwiskiem nazywano rzeki, rośliny, zwierzęta, czy też peruwiański prąd oceaniczny. Urodzony w Prusach, Humboldt (1769 – 1859), świetnie wykształcony, od najmłodszych lat marzył o podróżach, chcąc wyrwać się z dość zaściankowego, niemieckiego państewka. Swoje marzenia zrealizował podczas wyprawy do Ameryki Południowej. Obserwując bujną przyrodę tego kontynentu, dostrzegł, że natura stanowi doskonałą całość, w której każdy organizm odgrywa istotną rolę. Jako jeden z pierwszych zwrócił także uwagę na skutki, jakie niesie dla przyrody, zbyt ekspansywna działalność człowieka. Uważał, że przyrodę można poznać przede wszystkim poprzez jej bezpośrednie doświadczenie. Zajmował się m.in. botaniką, geologią, astronomią, zoologią, klimatologią, czy geografią roślin.  Był uznawany za jeden z najważniejszych umysłów swoich czasów. Miał ogromny wpływ na kolejne pokolenia naukowców, z Darwinem na czele. Niestety, w XX wieku został niemal całkowicie zapomniany. Próbą oddania hołdu, temu wybitnemu człowiekowi, jest jego biografia autorstwa Andrei Wulf „Człowiek, który zrozumiał naturę”. Autorka w fascynujący sposób, opowiada o życiu, a przede wszystkim pracy Humboldta. Rysuje nam portret człowieka, bezgranicznie oddanego swojej pasji, czyli nauce, ekscentryka, dla którego najważniejsze było upowszechnienie wiedzy, na temat świata natury. W ostatnim rozdziale zaś, pokazuje, jaki ogromny wpływ, miał on na rozwój nauki, przytaczając wielkich naukowców, których Humboldt zainspirował.


Biografia ta posiada to, czego zabrakło w filmie poświęconym, Marii Skłodowskiej – Curie, w którym stworzono obraz biednej kobiety, zależnej od mężczyzn, niemal całkowicie pomijając jej ogromne oddanie i poświęcenie nauce. Pomimo świetnej Gruszki w roli Skłodowskiej, powstał film straszliwie męczący,  chociaż życie naszej noblistki, to gotowy scenariusz, porywającego serialu. Może kiedyś HBO odważy się skorzystać z tej okazji.

© AruArt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci