Menu

AruArt

dziennik niecodzienny

Tydzień w Raju

aruart

Ostatni tydzień lipca spędziliśmy w raju, w Słowackim Raju. Przepiękna, górska kraina, poprzecinana licznymi wąwozami, którymi poprowadzone zostały szlaki turystyczne. A każdy z tych wąwozów jest zupełnie inny. Miejsce dość popularne wśród turystów, więc warto tam się wybrać nieco później, kiedy główna ich fala już minie. Większość szlaków można pokonać w ciągu 4-5 godzin, więc nie ma po co się tam zjawiać przed południem. Warto także wejść nieco głębiej, zwłaszcza przez Sokolą Dolinę, która nie jest zbyt często odwiedzana, a dzięki temu chyba najbardziej dzika.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

W Krainie Trzmiela

aruart

Kiedy dwa dni temu wybrałem się na Górę św. Anny, na jednej z tamtejszych łąk zaskoczyło mnie donośne bzyczenie. Gdy się rozejrzałem, spostrzegłem setki trzmieli, które właśnie tam się wypasały, obejmując we władanie wygasły wulkan, który stał się trzmielowiskiem, Krainą Trzmiela.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A na pożegnanie tylko Krew i Wino

aruart

Kilka dni temu przyszło mi się pożegnać z Wiedźminem. I przyznać muszę, że było to bolesne rozstanie. No bo co z tego, że Krew i Wino oferuje około 30 godzin gry, jeśli ma stanowić nieodwołalnie koniec gier związanych z Geraltem z Rivii. Przyznać jednak trzeba, że CD Project Red, w prawdziwie mistrzowski sposób kończy swoją elektroniczną sagę. Krew i Wino, jest właściwie osobna grą. To zupełnie nowa lokacja, kraina Toussaint, która jest niemal idyllicznym miejsce, pełnym pięknych kobiet, zapierających dech w piersi krajobrazów, słońca i wina. Ale jak się okazuje nie tylko. W rajskiej krainie dochodzi do zbrodni i to właśnie my, wcielając się w wiedźmina, będziemy musieli rozwikłać straszliwą tajemnicę, przy okazji zabijając liczną zgraję potworów i ludzi. Zdarzą się także zadania z pozoru łatwiejsze, ale walka z bankową biurokracją może być równie ciężka jak ubicie bruksy. A przy okazji Geralt otrzymał w końcu swoje własne miejsce na ziemi w postaci urokliwego dworku z winnicą. Tam może odłożyć miecze i chociaż na chwilę odpocząć aby nabrać sił przed kolejnym zadaniem. Gra jest tak pochłaniająca, że te 30 godzin zmienia się w krótka chwilę i nagle okazuje się, że gra skończona.

Ciekawe ile minie czasu, za nim ponownie zagłębię się w świecie Białego Wilka? Po tak udanej produkcji, trudno będzie mnie zadowolić, bo gry w których wypełnia się wciąż te same zadanie, polegające na zarąbaniu jak największej liczby przeciwników, będą teraz po prostu straszliwie nudne. Mam nadzieję, że seria Wiedźmin wyznaczy nowy trend i już niedługo, pojawią się kolejne produkcje, które w podobny sposób będą potrafiły zawładnąć umysłem.

 


Powrót nad Wełtawę

aruart

Są miejsca, w których czujemy się wyjątkowo dobrze, miejsca, do których chcemy wracać, bo czujemy, że do nich przynależymy. Dla mnie, jednym z takich miejsc jest Praga, do której po sześcioletniej przerwie udało nam się ponownie zawitać. Obiecywaliśmy sobie, że będziemy zjawiać się tutaj co roku, ale jakoś nie wyszło. W tym roku jednak nie odpuściliśmy, zamówiłem transport, wynająłem pokój i kiedy tylko zaczęliśmy urlop, ruszyliśmy do grodu nad Wełtawą. To był wspaniały tydzień. Uwielbiam wracać do miejsc, które znam i które wywołują we mnie pozytywne uczucia. Kiedy to, przechadzając się ulicami jakiegoś miasta, mam wrażenie, że jestem u siebie. A Praga właśnie to oferuje. Podczas jednego wyjazdu, nie da się poznać tego niezwykłego miasta. Nawet kilka wypraw to zbyt mało. Tutaj wciąż odkrywa się coś nowego. Trzeba tylko zejść z turystycznych szlaków i zagubić w praskich uliczkach, podziwiając niesamowite przykłady secesyjnej i modernistycznej architektury. To w cale nie oznacza, że darowaliśmy sobie tradycyjne atrakcje, takie jak Rynek i okoliczne uliczki, Most Karola, czy dzielnicę Malá Strana, jednak na Hradczany już się nie przebijaliśmy. Natłok turystów jest mocno zniechęcający. Ale wystarczy czasem przejść jedną przecznicę, by międzynarodowy tłum się ulotnił. A miejsca takie jak Nowe Miasto, Smichov, czy Žižkov w niczym nie ustępują ścisłemu centrum czeskiej stolicy. Za to liczne i spokojne skwery oraz parki, pozwalają w pełni nacieszyć się tym niezwykłym miastem. I jeszcze jedno, co bardzo  podoba mi się w Pradze, to miasto nie ma zadęcia, nie jest to typowe miejsce przeznaczone dla turystów z wypielęgnowaną trawką i świeżo odmalowanymi, równiutkimi tynkami. Tutaj wiele rzeczy jest zaniedbanych, ale jednocześnie pełnych nieodpartego uroku. Chciałbym móc wrócić tu kiedyś poza sezonem turystycznym. Posiedzieć w którejś z muzycznych knajpek, poczuć to miasto podczas jesiennej słoty, zobaczyć zamarzającą Wełtawę. A może by tam zamieszkać? To jedna jest raczej niemożliwe, za duże ryzyko, by tak nagle wszystko rzucić i dać się porwać nieznanemu. Jedno jest pewne, do Pragi wrócę jeszcze nieraz, bo w tym mieście znajduje się cząstka mnie.

 

 

 

 

 

 

 

Urodziny Dylana

aruart

Dziś 75 lat kończy Bob Dylan. Kilka dni temu ten niezwykły muzyk, zrobił sobie ,ale przede wszystkim fanom wspaniały prezent, wydając kolejny (trudno zliczyć który), świetny album. Coś czuję, że zbliżające się lato, będzie pod znakiem Dylana i płyty „Fallen Angels”.

Miasto widmo

aruart

Prypeć na Ukrainie, w wyniku katastrofy w pobliskiej elektrowni jądrowej w kwietniu 1986 r. zostało wyludnione, stając się prawdziwy miastem widmem. To symbol ludzkiej arogancji pokazujący, do czego może prowadzić buta i niekompetencja.

Odrobina wiosny

aruart

Przyroda powoli budzi się do życia z zimowego uśpienia. Już nie tylko ptaki, wyrażają swój szaleńczy zachwyt z nadejścia wiosny. Każdego dnia, pojawia się coraz więcej roślin, które już niedługo wybuchną najwspanialszą w świecie intensywnością zieleni. Ale już jest się czym cieszyć.

Tak jest w ogrodzie:

 

 

 

 

A tak jest w lesie:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Zima już nie wróci

aruart

Skąd to wiem? Dwa dni temu, podczas spaceru z Megi, po raz pierwszy w tym roku słyszałem śpiew skowronków. Intensywny, donośny i radosny krzyk, wydobywający się z trzech, niepozornych gardeł. Jakby te niewielkie ptaki, chciały ogłosić światu, że właśnie nadeszła wiosna. Bo według specjalisty w dziedzinie ornitologii, dr Andrzeja Kruszewicza, to właśnie pojawienie się skowronków, a nie przyloty bocianów, żurawi, czy dzikich gęsi, definitywnie przesądza o końcu zimy.

Megi wypatruje skowronków

Ten niewielki (waży do 45 g) ptak, jest niezwykłym, niestrudzonym śpiewakiem, którego koncerty będziemy mogli przeżywać do lata. Wystarczy tylko przejść się na najbliższą łąkę, czy pole i na chwilę się skupić, aby usłyszeć rozlegający się nad nimi słowiczy śpiew. Kiedy uważniej się rozejrzymy, to na wysokości 100-200 m dostrzeżemy winowajcę tego zamieszania. Intensywnie machając skrzydłami (10-12 uderzeń na sekundę) przez kilka, kilkanaście minut (rekordzista unosił się tak przez godzinę) samiec skowronka oznajmia światu, że jest królem łąki, po czym robi ze swoich skrzydeł coś w rodzaju spadochronu i delikatnie opada. Po krótkim odpoczynku, ponownie się wznosi, aby nikt nie miał wątpliwości kto tutaj rządzi.

fot. Wikipedia

 Dla mnie słowik to oznaka wędrówek po okolicy, lub leniuchowania pośród traw, podczas pięknej pogody, z książką w ręce i chłodnym piwem, wyjętym z plecaka. Bardzo cieszę się z nastania wiosny, bo plany na wędrówki mam ambitne i jeśli uda mi się zrealizować, chociaż ich część, to rok będę mógł uznać za naprawdę udany.


Świat wg. Pawła Kuczyńskiego

aruart

Paweł Kuczyński, rocznik 1976, absolwent poznańskiej ASP. Niezwykły obserwator otaczającego nas świata, który w swoich pracach, bardzo dosadnie pokazuje to, co w nim wynaturzone. Szuka prawdy o rzeczywistości, wystawiając jej bardzo surową ocenę. Myślę, że prace artysty przemówią najlepiej (najdosadniej). Nie pomoże potrząsanie głową, czy wyparcie. Świat wg. Pawła Kuczyńskiego, jest naszym światem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© AruArt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci