Menu

AruArt

dziennik niecodzienny

o kulturze

Mroczne, tajemnicze, niezwykłe – okładki autorstwa Dana Seagrave’a

aruart

Dan Seagrave (rocznik 1970), brytyjski malarz i grafik, znany przede wszystkim jako autor kilkudziesięciu okładek płyt. Wśród kapel, które mogą poszczycić się grafiką przygotowaną przez Seagrave’a znalazły się m.in.: Morbid Angel, Entombed, Vader, Nocturnus, Dismember, Pestillience, Rivers of Nihil i wiele innych. Światy, które kreuje są mroczne, ale jednocześnie bardzo fascynujące. Można się w nie wpatrywać i za każdym razem dostrzega się coś nowego. Są fascynujące świadczą o wyobraźni autora i same mocno działają na wyobraźnię odbiorcy. Oto kilka przykładów jego twórczości:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Więcej na:

http://www.danseagrave.com/art/

Terry z La Manchy, czyli filmowa biografia Terry’go Gilliama

aruart

Terry Gilliam urodził się 22 listopada 1940 r. w Minneapolis w stanie Minnesota, jak sam napisał w autobiografii, nastąpiło to miesiąc po Lenonie i pół roku przed Bobem Dylanem. Członek legendarnego Latającego Cyrku Monty Pythona, grafik, aktor i reżyser. Przez pewien czas, mieszkając w Nowym Jorku zajmował się tworzeniem ilustracji do magazynu Help! Jednak w 1966 r. po stłumieniu przy użyciu siły manifestacji antywojennej w Los Angeles, postanawia wyjechać do Anglii. Tam, pracując jako grafik poznaje członków formującej się właśnie grupy Pythonów. Zaczyna dla nich tworzyć krótkie animacje, które mają być elementem spajającym skecze, pojawiające się w programie emitowanym przez BBC w latach 1969 - 1974. Tam też pojawia się w licznych scenkach, najczęściej jako postać drugoplanowa, grając role, w które nikt inny nie chciał się wcielić.

W 1975 roku wspólnie z Terry’m Jones’em wyreżyserował mój ulubiony twór Pythonów, Monty Python i Święty Graal. Satyra na średniowiecze, a jednocześnie dość surrealistyczna wersja legend arturiańskich. Czaerny Rycerz, sąd nad czarownicą, trojański królik, latające krowy i dyskusja o tym czy jaskółka byłaby w stanie przenieść kokosa z Afryki, to dziś prawdziwa klasyka angielskiego humoru. Święty Graal to opowieść o tym, że w życiu trzeba mieć cel, a później należy do niego konsekwentnie dążyć (bez względu na konsekwencje).

Dwa lata później Gilliam powrócił do tematu średniowiecza w filmie Jabberwocky, to właściwie dość oryginalna baśń w realiach epoki, brawurowo zagrana, przez Michaela Palina, jednego z Pythonów.

Bandyci czasu, to kolejna filmowa baśń wykreowana przez Terry’ego Gilliama. Film opowiada o bandzie, która dysponuje mapą z zaznaczonymi dziurami w czasoprzestrzeni, a one z kolei pozwalają im na kradzież wszystkiego co popadnie. I znów jest mocno surrealistycznie. To także, pierwszy (nieliczny) sukces komercyjny Gilliama.

W 1985 roku Gilliam tworzy antyutopię pt. Brasil. Mamy tutaj połączenia Orwella i Kafki, z domieszką poczucia humoru wprost z Latającego Cyrku Monty Pythona. I chociaż wówczas film został niezbyt przychylnie przyjęty przez krytykę i widzów, dziś pozostaje jednym z najważniejszych obrazów antyutopijnych w historii kina.

Jednak chyba najważniejszym filmem w reżyserskiej karierze Gilliama był Fisher King. To nie tylko genialny duet aktorski Jeff Bridges i Robin Williams, ale przede wszystkim wspaniały scenariusz, sam Gilliam przyznał, że musiał zrealizować ten film, jak tylko go przeczytał. Reżyser w genialny sposób połączył ze sobą fikcje i rzeczywistość. Fisher King, to film mądry, ale także zabawny, piękny wizualnie (nominacja do Oscara w kategorii najlepsza scenografia), odnoszę wrażenie, że od jakiegoś czasu takich filmów już się nie robi.

W przypadku 12 małp, Gilliam ponownie trafił na świetny scenariusz. I podobnie jak w przypadku Fisher King, udało mu się stworzyć świetny duet aktorski, tym razem byli to Bruce Willis i Brat Pitt, który zresztą w tym filmie przebił Willisa i za swoją kreację otrzymał Złotego Globa. Myślę, że ten film może spodobać się także tym, którzy na co dzień nie interesują się S-F. Niestety, niedawno powstała jego serialowa wersja, która w porównaniu z oryginałem jest dosyć słaba.

W roku 1998 powstał kolejny odjechany film Gilliama Las Vegas Parano, który został stworzony na bazie książek Huntera S. Thompsona, jednego z twórców stylu reporterskiego, nazywanego Gonzo, gdzie rzeczywistość łączy się z fikcją literacką. Mocno odjechana rzecz, podobnie zresztą jak Kraina Traw (2005 r.), kolejna dość okrutna baśń opowiedziana przez Gilliama.

W karierze Terry’ego Gilliama zdarzały się też projekty pechowe. Jednym z nich był Parnassus. Jeszcze podczas prac nad filmem zmarł grający główną rolę Heath Ledger. Wydawało się, że film nigdy nie powstanie i w wówczas z pomocą przyszli Johnny Depp, Jude Law i Colin Farrell, którzy wcielili się w tę samą postać, co sprawiło, że film stał się jeszcze ciekawszy. Warto także wspomnieć, że jak to u Gilliama, który swoją karierę rozpoczynał jako grafik i rysownik, jest on niesamowity pod względem wizualnym.

Kolejnym pechowym filmem jest Człowiek, który zabił Don Kichota, obraz który Gilliam próbował zrealizować przez przeszło 30 lat. Reżyser właściwie trochę jest Don Kichotem, próbującym z różnym skutkiem walczyć z wielkimi wytwórniami filmowymi. Najpierw były problemy z finansowaniem. Kiedy już się z tym uporał i rozpoczął zdjęcia, nadszedł żywioł, który zniszczył scenografię. Znów problemy finansowe, a jakby tego wszystkiego było mało zmarł odtwórca głównej roli.      Jednak po wielu latach Gilliamowi udało się zrealizpwać ten film. Trudno mi jednak ocenić to dzieło, bo sam go jeszcze nie widziałem, ale myślę, że Gilliama należy podziwiać za upór i konsekwencję. Z pewnością, jak tylko znajdzie się sposobność zapoznam się z tym filmem. Zresztą bez względu jak bardzo uda mi się zrozumieć świt wykreowany przez Terry’ego Gilliama, to zawsze niezwykłą przygodą było móc się w nim zagłębić.

Terry Gilliam skończył już 78 lat, mam jednak nadzieję, że jeszcze trochę powalczy z wiatrakami, by co jakiś czas móc nas uraczyć kolejnym niezwykłym obrazem.   

Świat Igora Morskiego

aruart

Igor Morski (rocznik 1960), absolwent Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (obecnie Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu), który w swoich surrealistycznych pracach, często bardzo trafnie komentuje współczesny świat, zmuszając odbiorcę do głębszej refleksji nad tym co się właściwie tutaj (z nami) dzieje.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Więcej prac na:

http://www.igor.morski.pl/work/

https://igormorski.pl/

Plakaty filmowe

aruart

Pamiętam, kiedy jako dzieciak, chodziłem na seanse filmowe do opolskiego MDK-u i czekając na kolejny film, oglądałem ściany sali kinowej, ozdobione plakatami filmów, tych które już widziałem, jak i takich, których nie udało mi się zobaczyć. Twórcy tych plakatów, często w dość oszczędny sposób, potrafili oddać sens filmu, zmuszając jednocześnie wyobraźnię do intensywnej pracy. Dzisiejsze postery, to coś zupełnie przeciwnego. Wszystkie niemal identyczne. Jak na średniowiecznych iluminacjach, główni bohaterowie po środku, znacznie więksi od otaczających postaci drugoplanowych, a wszystko na tle jakiejś charakterystycznej scenerii z filmu. Nuda! Warto pogrzebać trochę w necie, aby zobaczyć jak kiedyś zachęcano do obejrzenia filmu. Oto kilka przykładów:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A Ty, co zobaczysz?

aruart

Muzeum Narodowe w Warszawie, reklamuje się, świetnie zrealizowanymi filmami. W prosty sposób, udało się w nich pokazać czym może być dla obcowanie ze sztuką, kiedy to jeden obraz może bardzo mocno na nas wpłynąć. I jestem pewien, że wizyta w w warszawskim muzeum może być bardzo inspirująca.

 

 

 

A jak reklamują się inni?

MN w Krakowie

 

MN w Poznaniu

 

Muzeum II Wojny Światowej w Gdański

 

CMJW w Łambinowicach

 

Muzeum POLIN



DOPPELGANGER czyli jak można wyspać się w teatrze

aruart

fot.: http://www.wteatrw.pl/index.php/pl/repertuary/119-wtw/przedstawienia/czytania/387-doppelganger

Naszą małą tradycją, stało się rozpoczynanie września, od wizyty we wrocławskim Teatrze Współczesnym, który w pierwszy weekend po wakacjach, rozpoczyna swój sezon. Do tej pory, każda wizyta na Rzeźniczej 12 była pozytywnym zaskoczeniem. Zaangażowanie aktorów, ciekawe rozwiązania sceniczne, sprawiły, że chętnie tam wracamy. Więc kiedy jeszcze w czerwcu, wszedłem na stronę Teatru i zobaczyłem, że na otwarcie zaplanowany jest spektakl z udziałem Adama Ferencego, nawet się nie zastanawiałam nad kupnem biletów na przedstawienie DOPPELGANGER. Jedenaście tygodni później, zniecierpliwieni siedzieliśmy w VII rzędzie widowni Dużej Sceny, Teatru Współczesnego we Wrocławiu. Przed nami, na scenie stał stołek otoczony lustrami. Chwilę po trzecim dzwonku na scenie pojawił się Adam Ferency, usiadł na przygotowanym stołku, odwrócony do nas plecami i zaczął czytać. Przez kolejne 45 minut pan Ferency, niczym karabin maszynowy, wyrzucał z siebie kolejne wyrazy. Wyrazy zlewały się w zdania i zaledwie po kilku minutach nie byłem w stanie skupić się na tekeście, gubiąc się w kolejnych przeintelektualizowanych wersach. Do tej pory nie zdawałem sobie sprawy z tego, ile ważą moje powieki. Większość czasu spędziłem walcząc z samym sobą i niestety, z przykrością muszę przyznać, że poległem. Kilkakrotnie podczas spektaklu kompletnie odleciałem i trudno usprawiedliwiać się tym, że nie byłem jedyny. Chyba nie tylko ja miałem wrażanie, że pan Adam Ferency gra, na pół gwizdka. Nie dość, że czytając tekst kilkakrotnie się pomylił, to odnosiło się wrażenie, że niezbyt dobrze zapoznał się z tekstem, zupełnie źle akceptując czytany przez siebie zdania, sprawiając, że czuło się, jakby się nie przygotował. W sumie nie wiem o czym była ta sztuka. O nie istniejącym bliźniaku? Kaczyńskich? Po spektaklu, kiedy usiedliśmy w jednej z wrocławskich knajpek, nie byliśmy w stanie porozmawiać o tym co zobaczyliśmy.  DOPPELGANGER pozostawił po sobie jedynie puste miejsce. I chyba najlepszym komentarzem do przedstawienia, były słowa przeprosin, które po spektaklu skierował do swojej dziewczyny jeden z widzów.

Pomimo zawodu, jakim był dla nas DOPPELGANGER, do Teatru Współczesnego na pewno jeszcze wrócimy.

Magdalena Abakanowicz 1930 – 2017

aruart

Abakanowicz w pracowni (2010 r.) fot. J. Pijarowski - źródło wikipedia.org

Wczoraj zmarła Magdalena Abakanowicz, jedna z najbardziej znanych współczesnych polskich artystek. Jej niezwykłe formy przestrzenne, można podziwiać w Chicago, Nowym Jorku, Hiroszimie, Seulu, Wilnie, Poznaniu, Paryżu, Lizbonie w Warszawie i wielu innych miejscach na całym świecie. Sławę przyniosły jej abakany, amorficzne, wielkie formy, połączenie tkaniny i rzeźby. Abakanowicz, w czasach królującego popartu, zaproponowała coś zupełnie odmiennego, jednocześnie pokazując, że z tkaniny mogą powstawać dzieła trójwymiarowe . Z kolei tworzone przez nią humanoidalne formy, kojarzą się z uwikłaniem człowieka w totalitaryzm. Bezgłowe postacie, bezmyślnie podążające w wyznaczonym im kierunku. Była także nauczycielką akademicką na poznańskiej PWSSP, a gościnnie wykładała w Los Angeles, w Berkeley, Bostonie, Nowym Jorku, San Diego, Sydney i Tokio.

 

Niezapomniani, Cytadela Poznań 

Tworzone przez nią prace świadczą o wielkiej wyobraźni, odwadze twórczej oraz o jej zainteresowaniu człowiekiem. Bez względu na to, czy zetkniemy się z nimi na otwartej przestrzeni, czy w salach muzealnych, zawsze robią ogromne wrażenie, zmuszając do refleksji. Abakanowicz na zawsze zostanie ambasadorem polskiej sztuki współczesnej, promując polską wrażliwość, nasz słowiański, bardziej melancholijny sposób, patrzenia na świat.

 

 

 


Niezwykła Polska w plakatach Ryszarda Kaji

aruart

Ryszard Kaja, pochodzący z Poznania scenograf, grafik i malarz, stworzył niezwykłą serię plakatów pokazujących Polskę. W prosty graficznie i sugestywny sposób, Kaja wydobył to, co najważniejsze w blisko 70 miejscach w naszym kraju. Autor tych wspaniałych plakatów jest z pewnością bardzo dobrym obserwatorem,, a co najważniejsze, potrafi w zwięzły sposób, opowiedzieć o duszy miejsca:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Więcej na stronie Ryszarda Kaji , na której można także obejrzeć jego inne prace. Polecam.

 

Banksy hotelarz

aruart

 

Czyżby Hiltonom rosła konkurencja? Był już park „rozrywki”, były miesiąc kreatywnych działań Bansy’ego w Nowym Yorku, a teraz przyszedł czas na branżę hotelarską. Ale jak to u Banksy’ego ,nie wszystko jest takie, jak by się początkowo wydawało. To prawda, że brytyjski artysta otwiera hotel, ale na miejsce tej inwestycji wybrał Betlejem w Autonomii Palestyńskiej. The Walled Off Hotel to dziewięć pokoi o bardzo przyzwoitym standardzie, oferujące jednak sporo niespodzianek, takich jak widok na mór oddzielający Autonomię Palestyńską od Izraela. W pokojach można odnaleźć wiele dzieł, których autorem jest Banksy, mocno odnoszących się do sytuacji politycznej obszaru, w którym znajduje się hotel. Budowano go przez 14 miesięcy w całkowitej tajemnicy, a jego otwarcie stało się niespodzianką nawet dla lokalnych władz. W hotelu znajduje się także niewielkie muzeum poświęcone historii izraelskiego muru. Otwarcie hotelu nastąpiło w 100 rocznicę przejęcia przez Brytyjczyków kontroli nad obszarami Palestyny "Nie wiem, dlaczego, ale czułem, że to odpowiednia chwila, aby zastanowić się, co się dzieje, gdy Wielka Brytania podejmuje ogromną, polityczną decyzję, bez pełnego zrozumienia jej konsekwencji." Banksy po raz kolejny zmusza nas do zastanowienia się nad tym, dokąd zmierza świat. Ponownie przypomina o tym, że gdzieś tam jest zwykły człowiek, który najbardziej odczuwa konsekwencje decyzji wielkich tego świata.

 

 

 

 

 

 

 

 

zdjęcia pochodzą z: http://banksy.co.uk/shop.html

Tony Cragg – kształt, forma, materia

aruart

Do 8 maja, we wrocławskim Muzeum Współczesnym (bunkier przy pl. Strzegomskim), można zobaczyć wystawę rzeźb, brytyjskiego twórcy Tony’ego Cragga. To niewielka, ale bardzo ciekawa kolekcja. Cragg pozwala nam spojrzeć nieco inaczej na znane nam przedmioty czy kształty. Rzeczy dość powszechne, jak pieczątki, zaczyna przekształcać, dokonuje ich dekonstrukcji, aby stworzyć coś niezwykłego. Przecież zwykłe przedmioty, z którymi wciąż obcujemy, mają spory wpływ na nasze postrzeganie świata. Jeszcze bardziej mnie to uderzyło, kiedy wszedłem na stronę artysty i zacząłem oglądać inne jego prace. Cragg nie zamyka się w jednej technice. Wciąż szuka, próbuje korzystać z różnych materiałów. Stara się wydobyć z nich skrywane piękno. Jego twórczość jest jak dialog ze światem, który stworzyliśmy i pokazanie, że sztuka, a przynajmniej jej elementy wciąż nas otaczają. Formy i kształty, które tworzy mocno wpływają na wyobraźnię. I chociaż wrocławska wystawa w zestawieniu z bogactwem jego twórczości jest dość skromna, to warto odwiedzić Muzeum Współczesne, aby chociaż w części dotknąć twórczych przemyśleń Tony’ego Cragga.

 

 

 

 

 

 

 

 

zdjęcia pochodzą z:

wikipedia.com

http://www.tony-cragg.com/index.php

http://muzeumwspolczesne.pl/mww/kalendarium/wystawa/tony-cragg-rzezba/

zdjęcia autora

Surrealistyczne światy Jacka Yerki

aruart

A kiedy za oknem szaro i mroźnie, a do tego jeszcze męczy przeziębienie, warto poszukać alternatywnej rzeczywistości, w której można by się zagubić. Takim miejscem z pewnością jest Yerkaland, czyli niezwykła twórczość Jacka Yerki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wpis nr 500 – Nobel dla Dylana

aruart

 

Bardzo się ucieszyłem, kiedy 13 października ogłoszono, że laureatem tegorocznej Literackiej Nagrody Nobla, za „tworzenie nowych form poetyckiej ekspresji w ramach wielkiej tradycji amerykańskiej pieśni", został Bob Dylan. To, że Dylan dał muzyce rockowej tekst, a później przekształcił go w poezję najwyższych lotów, jest bezsporne. Jednak, pomimo tego, że od lat wymieniano, tego niezwykłego twórcę, wśród ewentualnych kandydatów na Nobla, wydawało mi się, że dość konserwatywni członkowie Akademii Szwedzkiej, nie odważa się, na tak kontrowersyjny krok. A jednak, myliłem się. Po ogłoszeniu tej decyzji, dość długo oczekiwałem na wiadomość, czy Dylan przyjmie samą nagrodę, czy też odrzuci ją jak Sartre. I w końcu, po dwóch tygodniach milczenia ogłosił, że czuje się zaszczycony i ma nadzieję, że 10 grudnia pojawi się w Sztokholmie.  Jak się jednak okazało, tydzień temu zabrakło Dylana na gali wręczenia nagród. Nikt, też nie odebrał jej w jego imieniu. Nie był on jednak pierwszym, który zrezygnował, z szopki towarzyszącej temu wyróżnieniu. Uroczystość ominęli także, Doris Lessing, Harold Pinter, Elfriede Jelinek, Alice Munro. Mam nadzieję, że dzięki tej nagrodzie, twórczość Boba Dylana, stanie się bardziej doceniana, a co za tym idzie, dostrzeżone zostanie także to, iż, literaturę (poezję) można odnaleźć, w mniej konwencjonalnych miejscach, że sztuka posługiwania się słowem, prężnie rozwija się, przyjmując również mniej tradycyjne formy. Bo Nobel dla Dylana, to przede wszystkim, nagroda dla tych wszystkich, którzy poprzez swoje teksty, w istotny sposób wpływają na życie milionów ludzi.

A tak z zupełnie innej beczki: to mój 500 wpis na blogu. I pomyśleć, że kiedy zaczynałem, nawet nie wierzyłem w to, że wystarczy mi zapału na więcej niż kilka, może kilkanaście wpisów. Sam sobie muszę pogratulować, bo wytrwałem już przeszło siedem lat i właśnie kończę 500 wpis. Ciekawe, czy uda mi się wytrwać i zamieścić tutaj kolejnych 500 wpisów? Taką przynajmniej mam nadzieję.


Niesamowite zdjęcia

aruart

The Epson International Pano Awards, to konkurs fotograficzny, w którym nagradzane są zdjęcia panoromiczne. Poniżej dwanaście tych, które wywarły na mnie wrażenie, ale tak naprawdę, każde z pozostałych mogłoby się tutaj znaleźć, stanowiąc wspaniały obraz naszego świata. Więcej zdjęć

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© AruArt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci