Menu

AruArt

dziennik niecodzienny

Paździerze

Paździerze 2016 cz. 2

aruart

Seriale:

Dolina Krzemowa (sezon 3) – seriale o nerdach chyba zawsze śmieszą.

Czarne Lustro (sezon 3) – Kolejne ostrzeżenie, związane z rozwojem naszej cywilizacji. Mocne.

Figurantka – to House Of Cards tylko komediowo. A może właśnie tak wyglądają kulisy świata polityki.

Ostatni człowiek na Ziemi – naprawdę zabawny serial. Zazdroszczę głównemu bohaterowi kreatywności i szalonego podejścia do życia.

House Of Cards (sezon 4) - Francis Underwood bezkompromisowy prezydent na ciężkie czasy.

Billions – bardzo wciągający serial, w którym to ci co dobrzy, tacy dobrzy wcale nie chcę, a negatywni bohaterowie wzbudzają sporo sympatii.

Better Call Saul (sezon 2) – wszytko co można było wywnioskować o  Saulu Goodmanie na podstawie Breaking Bad było błędem. Naprawdę świetny serial.

Mr Robot (sezon 2) – nie spodziewałem się tego, że po pierwszym sezonie twórcy tego serial czymś mnie zaskoczą. Myliłem się, ponownie sponiewierali moim umysłem.

BrainDead – Serial, który tłumaczy, dlaczego w ostatnim czasie,  tak wiele dziwnych rzeczy, dzieje się w polityce.

Stranger Things – Serial utrzymany w bardzo fajnym klimacie filmów z lat 80-tych, bardzo wciągająca fabuła.

 

Westworld – HBO ponownie pokazało kto rządzi w świecie seriali. Świetnie zrealizowny, serial od którego trudno jest się oderwać.

Muzyka:

W tym roku przesłuchałem blisko 280 płyt i bardzo trudno jest  mi teraz wybrać tylko tych kilka najlepszych. Kiedy zacząłem je wyliczać, wyszło mi dwadzieścia albumów, które słucham przy najmniej kilkakrotnie.

Pomegranate Tiger - Boundless

Pink Freud - Horse & Power

Black Tusk - Pillars of Ash

Theatres des Vampires - Suicide Vampire

Van Canto - Voices of Fire

 

Bob Dylan - Fallen Angels

Hatebreed - The Concrete Confessional

Fleshgod Apocalypse - King

Rage - The Devil Strikes Again

Blues Pills - Lady in Gold

 

Vivaldi Metal Project - The Four Seasons

Brujería - Pocho Aztlan

Jack White - Acoustic Recordings

Percival Schuttenbach – Strzyga

 

Gojira - Terra Incognita

Testament - Brotherhood of the Snake

Vader - The Empire

The Madness Of Many - Animals as Leaders

Katalepsy-  Gravenous Hour

Nails - You Will Never Be One of Us

A na koniec wyróżnienia specjalne

Na Super Paździerza zasługują twórcy dodatku do Wiedźmina 3 zatytułowanego „Krew i wino”, za to że umożliwili mi przez kolejne godziny włóczyć się po tym niezwykły świecie i za to, że mogłem chociaż wirtualnie mieć „toskańską” wille z własną winnicą.

Drugie wyróżnienie specjalne przeznaczone jest dla Akademii Szwedzkiej, za to, że zauważyła jaki potencjał tkwi w tekstach Boba Dylana.

A z nowym rokiem wiążę wielkie nadzieje, na kolejne zaskakujące seriale, emocje wywołane prze liczne płyty oraz zamęt w głowie powstały w wyniku lektury. I tego właśnie wszystkim życzę.

Paździerze 2016 cz. 1

aruart

Kończy się kolejny rok, więc należałoby go podsumować, przyznając jak co roku Paździerze, czyli moje, jak najbardziej subiektywne wyróżnienia. Wśród całej masy płyt, książek czy filmów, z którymi w tym roku mogłem się zapoznać, co najmniej kilka, mocno utkwiło w mojej głowie wyraźnie wpływając na moją osobę. Tym razem bez dłuższych opisów, tylko po jednym, krótkim zdaniu, co jak się okazało nie było aż takie proste, jak się spodziewałem. Kolejność prezentowanych pozycji jest zupełnie przypadkowa.

Książki:

Oriana Fallaci, Kapelusz cały w czereśniach – fascynująca opowieść o przodkach tej niezwykłej dziennikarki, które

Adam Wojrak, Wilki -  Puszcza Białowieska i wilki. Czego chcieć więcej?

Angelika Kuźniak, Stryjeńska. Diabli nadali – można nie przepadać za twórczością Stryjeńskiej, ale jej życie było

Clarke Stephen, 1000 lat wkurzania Francuzów – zabawna opowieść o wspólnej przeszłości Francji i Anglii.

Virginie Despentes, Vernon Subutex t.1 – naprawdę rewelacyjna książka, która jest przeglądem społeczeństwa francuskiego w czasach upadku. Niestety, książka powinna zakończyć się na tomie pierwszym.

Stanisław Łubieński, Dwanaście srok za ogon – Łubieński ma potężną pasję i w piękny sposób udało mu się nią podzielić.

Joanna Cherezińska, Harda oraz Joanna Cherezińska, Królowa – najlepsza obecnie autorka powieści historycznych, tym razem pisze o tym, co najbardziej lubi, o wikingach i pierwszych Piastach i wyszło z tego, coś naprawdę porywającego

Ryszard Koziołek, Dobrze się myśli literaturą – książka dla tych, którzy kochają literaturą

Maja Lunde, Historia pszczół – pszczoły, niewielkie stworzenia, a tak ważne dla naszego istnienia. Trzy niezwykłe historie, które łączą właśnie te niezwykłe owady.


Filmy

Fotograf – opowieść o czeskim artyście, który kocha kobiety, wszystkie kobiety.

Spotlight – kiedyś istniało coś takiego jak dziennikarstwo śledcze i o tym właśnie jest ten film

The Big Short – jeśli ktoś nie rozumie tego, co stało się z gospodarką w 2008 r. niech koniecznie obejrzy ten film

Zupełnie nowy testament – A  jeśli Bóg mieszka w Brukseli i jest ojcem tyranem? To by wiele wyjaśniało.

Pokój – Co jest prawdziwym więzieniem? Kiedy jesteśmy tak naprawdę wolni? Mocny film, który naprawdę warto zobaczyć.

Człowiek scyzoryk – to jeden z najdziwniejszych filmów jakie kiedykolwiek widziałem.

 

C.D.N.

Paździerze 2015 cz. 2

aruart

Filmy i seriale:

Sporo tego było i udało się znaleźć kilka naprawdę dobrych filmów:

- Frank – to jeden z ważniejszych filmów jakie obejrzałem. Pozwolił mi na refleksje nad tym, czym dla człowieka powinna być umiejętność tworzenia. Świetna muzyka.

- Zaginiona dziewczyna – bardzo wciągający thriller Finchera.

- Birdman – rewelacyjny film, który zasłużenie otrzymał Oscara

- Whiplash – opowieść o pasji, poświęceniu i walce o doskonałość.

- Grand Budapest Hotel – ciekawa historia i wizualnie wspaniały  świat Wessa Andersons

- Dzikie historie – argentyńska wizja szaleństwa tkwiącego w każdym z nas

- Marco Polo – dla mnie serial roku. Świetnie zrealizowany, twórcy „Wikingów” mogliby się uczyć, jak budować fascynującą opowieść. Jeden z najlepszych seriali historycznych, jakie widziałem.


- Dolina Krzemowa – rewelacyjny serial komediowy, nie tylko dla nerdów.

- Better Call Soul – serial stworzony aby zarabiać na sukcesie Breaking Bad, ale przynajmniej świetnie zrealizowany.

- Seriale Marvella – Powers, Daredevil i Jessica Jones – Marvel w serialach postanowił w zupełnie inny sposób podejść do „superbohatstwa”, które w tych filmach często jest brzemieniem, a sama droga do niego może być dość wyniszczająca.


Muzyka:

W mijającym roku przesłuchałem przeszło 250 płyt, wśród których udało mi się znaleźć kilka muzycznych rewelacji:

-    Infected Rain - Embrace Eternity – mołdawska kapela z dość charyzmatyczna wokalistką., która wie jak się wydzierać.


-    Hate - Crusade Zero - death metal najwyższych lotów. I ten wokal, coś pięknego..

-     Shredhead - Death Is Righteous - Genialny zespół. Bardzo mocno, bardzo brutalnie, ze świetnym wokalem, mogę tego słuchać i nie potrafię się tą płyta zmęczyć.

-     Jinjer - Cloud Factory- Ale dziewczyna potrafi się wydzierać.

-     Florence + The Machine - How Big, How Blue, How Beautiful – Florence to z pewnością jedna z najlepszych wokalistek na muzycznym rynku.

-    Omnia - Earth Warrior - Rewelacja. Muzyka, którą tworzy ten zespół powala. Etniczne dźwięki we wspaniałych aranżach i to brzmienie. Omnia to moje muzyczne odkrycie roku

-    Fath no More - Sol Invictus – długo trzeba było czekać na tę płytę (18 lat), ale jest naprawdę


-    Psychostick - IV Revenge of the Vengeance - Co za dziwaczna kapela. Zwariowane dźwięki, porąbana muzyka i chore teksty, a utwór MSFW to prawdziwe mistrzostwo.

-     Motörhead – Bad Magic, Slayer – Repentless, Iron Maiden - The Book Of Souls, Napalm Death - Apex Predator – Easy Meat (za to że są sobą)

-    Percival Schuttenbach - Mniejsze zło - polski metal folk. Parcival Schuttenbach to jeden z ciekawszych zespołów na polskiej scenie metalowej.


A co przyniesie nowy rok? Mam nadzieję, że jeszcze więcej wrażeń tych muzycznych i filmowych i przynajmniej kilka mądrych książek. Tego życzę sobie i wszystkim myślącym i wrażliwym!

Paździerze 2015 cz. 1

aruart

Dwanaście miesięcy zleciało błyskawicznie, więc przyszedł czas na podsumowanie roku 2015. I jak co roku postanowiłem przyznać złote paździerze, czyli wyróżnić rzeczy, które w kończącym się właśnie roku zrobiły na mnie wrażenie.

Na specjalne wyróżnienie, czyli Super Paździerza zasługuje gra „Wiedźmin 3 Dziki Gon”. Klasa sama w sobie. Drugiej takiej gry nie ma i pewnie długo nie będzie. To przede wszystkim świetna opowieść, w której możemy uczestniczyć w sposób bezpośredni. No i ten słowiański klimat. Po genialny dodatku „Serce z kamienia”, nie mogę się już doczekać kolejnego, który ma się pojawić w przeszłym roku.


Książki:

Wśród 65 książek, które w tym roku przeczytałem było kilka pozycji wyjątkowych. No tak, ale przecież rok zaczął się od rewelacyjnego „Marsjanina” Andy Weira.

Na początku roku mocno wciągnął mnie także cykl powieści historycznych Bernarda Cornwella, „Wojny wikingów”. Świetnie opowiedziane wczesne dzieje Anglii. Może tylko za bardzo przeciągnięte, ale tak to już niestety jest, kiedy planuje się książkę na kilka tomów.

Spore wrażenie zrobiła na mnie także opowieść o Śląsku i Ślązakach Szczepana Twardocha – „Drach”. Jeśli ktoś chciałby się czegoś o Górnym Śląsku i śląskości dowiedzieć, to ta świetna powieść na pewno w tym pomoże. Wyróżnić także należy „Inną duszę” Orbitowskiego, o której już wcześniej pisałem.

Najlepszym audiobookiem w tym roku była książka Jonasa Jonassona „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” czytana przez Artura Barcisia.

Wśród książek historycznych na uwagę zasługuje „Merowingowie i Karolingowie” Gustava Fabera. Pozycja mająca już sporo lat, ale świetnie napisana. Faber z wielkim wdziękiem i bardzo zrozumiale tłumaczy dość zawiłe procesy jak choćby wielką wędrówkę ludów. Książką, która pozwoliła mi z zupełnie innej strony spojrzeć na polskie dzieje była „Czy wikingowie stworzyli Polskę?” Zdzisława Skroka. Bardzo ciekawa hipoteza, z której można byłoby stworzyć świetną powieść. Trzecią książką historyczną, którą chciałbym wyróżnić jest „Powrót Króla. Bitwa o Afganistan” Williama Dalrympla, która przekonała mnie, że może warto dać szansę nowej powieści Cherezińskiej.


Wśród reportaży, największe wrażenie wywarła na mnie ostatnia książka Wojciecha Jagielskiego „Wszystkie wojny Lary” – przejmująca opowieść o matce, która chce uchronić synów przed wojną i islamskim radykalizmem.

Niewątpliwą książką roku jest dla mnie „Uległość” Michela Houellebecqa. Przerażająca wizja pokojowej islamizacji Europy. Czyżby Europa była bezbronna? Świetnie napisana, wciągająca książka, niezwykłe wizje pisarza (political – fiction), który drwi z wszystkiego i z wszystkich. Sam Houellebecq jest bardzo ciekawą postacią z wielkim dystansem do siebie, co udowodnił występując w filmie „Porwanie Michela Houellebecqa”. Myślę że to jeden z najważniejszych pisarzy europejskich początku XXI wieku.


Paździerze 2014 cz. 2

aruart

Muzyka

Rok 2014 jeśli chodzi o muzykę był dla mnie bardzo ciekawy, a to za sprawą dwóch rzeczy. Po pierwsze dzięki portalowi Deezer, za pośrednictwem, którego mogłem posłuchać przeszło 170 nowych płyt. Równie ważna była także wymiana sprzętu grającego, co umożliwiło mi poznać nawet stare albumy, z zupełnie innej, jeszcze lepszej strony.

Moim największym odkryciem muzycznym 2014 roku jest niemiecki zespół Van Canto. Metal a capella to pomysł może i ryzykowny, ale jednocześnie także genialny. Przynajmniej genialnie brzmi to w wykonaniu tej formacji. I chociaż ich płyty to zbiory coverów, ale niejednokrotnie brzmią one lepiej, a przynajmniej ciekawiej niż oryginały.


Nie zawiedli starzy wyjadacze. Naprawdę świetną płytę wydał Bruce Springsteen „High Hopes” to dowód na to, że muzyka rockowa jest jak dobra whisky, czas dodaje jej tylko szlachetności i smaku. Podobnie jest z najnowszą płytą AC/DC („Rock or Bust”), która pokazuje, że są na tym świecie rzeczy stałe, które nigdy się zmieniają i niech już tak pozostanie.


Świetną płytę wydał także nasz Vader, który krążkiem „Tibi Et Igni”, potwierdził swoją przynależność do pierwszej ligi death metalowego grania. No i nie mogę zapominać o niedawno wydanej „Pandemonium” Cavalera Conspiracy, która pokazuje ogromna siłę braterskiego grania.

Inne płyty, które zwróciły moją uwagę w 2014 roku na Diabolus In Musica

Paździerze specjalne

Specjalny Paździerz należy się z pewnością niesporczakowi. Niewielkiemu stworzonku, o którym pisałem nie tak dawno, a z którego istnienia nawet nie zdawałem sobie sprawy. To prawdziwy majstersztyk ewolucji. Za siłę, niezwykłe właściwości, za to, że wodny miś w ogóle istnieje.

Paździerz także dla ludzi, dzięki którym funkcjonują nyskie forty. Już od jakiegoś czasu szykuję się do dłuższego wpisu na ten temat, ale puki co tylko kilka słów pochwały. Determinacja i pomysłowość tych kilku fascynatów, którzy poświęcają swój czas, aby krzewić wiedzę o przeszłości, sprawiła, że stare fortyfikacja powoli zaczynają ożywać. Na szczęście podobnych inicjatyw w naszym kraju jest coraz więcej, a pamiętać przecież należy, że mamy się czym chwalić.

No i na koniec wyróżnienie całkiem świeże, bo dotyczy planszowej gry „Wiedźmin”. W necie wiele osób mocno krytykuje ten pomysł, a przynajmniej jego realizację, mi z kolei gra ta dostarczyła wiele godzin świetnej zabawy podczas niedawnych świąt, no i skłoniła aby powrócić do wersji cyfrowej gry. Już nie mogę doczekać się jej trzeciej odsłony, której premiera została niestety ponownie przesunięta o kolejne trzy miesiące.


Antypaździerz

A na koniec rozczarowanie roku. Rzeczy beznadziejnych było wiele, ale jest jedna, którą mógłbym nazwać największym rozczarowaniem 2014. Jest to zamknięcie serialu „Jak poznałem waszą matkę”. Sezon 9 jednego z moich ulubionych seriali komediowych jest nawet gorszy od ostatniej serii „Przyjaciół” , która była wyjątkowo kiepska. Na 24 odcinki składające się na ten sezon, nie więcej niż dwa były znośne. Pojawiło się w tym czasie może kilkanaście śmiesznych gagów, a poza tym nuda i żenada. No i to zakończenie, Ted Mozby to fujara! W Ameryce nad takimi produkcjami pracuje cały sztab specjalistów, więc tym bardziej trudno jest mi zrozumieć, jak można było aż tak zepsuć serial. Zwłaszcza, że przez osiem lat (a przynajmniej 7), wychodziło to świetnie. Jeśli kiedykolwiek wrócę do tego serialu, a pewnie tak będzie, ominę sezon finałowy, bo odpowiednie zakończenie to prawdziwa sztuka.

Mam nadzieję, że rok 2015 będzie przynajmniej tak samo ciekawy jak ten, który właśnie się kończy. Szykuje się kilka ciekawych serialowych kontynuacji, a i książek kilka wciąż nie przeczytanych na mnie czeka.

Paździerze 2014 cz. 1

aruart

Kończy się rok, więc nadszedł czas na to, aby wyróżnić nagrodą „Złotego Paździerza” te rzeczy, które najmocniej w przeciągu ostatnich 12 miesięcy na mnie wpłynęły. Paździerze to nagrody jak najbardziej subiektywne, stanowią tylko i wyłącznie moje, podsumowanie roku, więc można się z moim wyborem nie zgodzić. Dla mnie tych kilka filmów, książek i płyt okazało się bardzo ważnych, wywołując przynajmniej na chwilę burzę w moim umyśle, albo przynajmniej sprawiając mi sporą przyjemność.

FILMY I SERIALE

Niewiele było fabuł, które by mnie w jakiś sposób poruszyło, za to pojawiło się kilka seriali, które mnie powaliło. Zacznę jednak od tych kilku filmów, których obejrzenie uważam za ważne. Moją uwagę zwróciły takie tytuły jak, potwierdzający geniusz Scorsese „Wilk z Wall Street” i chociaż DiCaprio był tu naprawdę dobry, to ja i tak najbardziej pamiętam postać graną przez Jonah Hilla.

Na wyróżnienie z pewnością zasługuje także mocny  „Witaj w klubie” z genialną kreacją Matthew McConaughey’a, który tą kreacją solidnie zapracował sobie na Oscara.


Może i fabuł, które by mnie bardziej zainteresowały było niewiele, za to seriali, wręcz przeciwnie. Rok zaczął się od dawna wyczekiwanymzjawiskowym, trzecim już sezonem „Sherlocka”. Już samo uwspółcześnienie opowieści o genialnym, acz aspołecznym angielskim detektywie było świetnym pomysłem, ale duet, który stworzyli Benedict Cumberbatch (Sherlock Holmes) i Martin Freeman (doktor Watson) jest doskonały. Szkoda tylko, że w sezonie powstają jedynie trzy odcinki, a nie wiadomo jak długo będzie trzeba czekać na kolejne, które jak wieść niesie mają zacząć powstawać dopiero na początku przyszłego roku.


Wśród brytyjskich seriali na wyróżnienie zasługuje także „Luther”, ukazujący nieco mroczniejsze oblicze angielskiej stolicy. Błyskotliwy, mroczny i niesamowicie wciągający, głownie za sprawą Idrisa Elby, który stworzył bardzo mocną postać. To nawet nie tyle serialowi, co właśnie jemu należy się Paździerz.


Prawdziwym zaskoczeniem w tym roku były jednak nowe seriale. Jednym z nich był „Detektyw”. Mroczny, bezkompromisowy, to współczesna opowieść o walce dobra ze złem. Do tego jeszcze twórcy bardzo plastycznie pokazali amerykańską prowincję, często pomijaną w większych produkcjach.

Drugim serialem, który zwrócił moją uwagę był „Fargo”, serial który w genialny sposób łączy w sobie elementy komedii i dramatu, opowiadając do czego może prowadzić pakt z diabłem. Klimatem przypomina nieco „Twin Peaks”, chociaż bez  nadprzyrodzonych wstawek. Wielkim atutem są także role Martina Freemana i Billy Bob Thorntona.


Kolejną nowością, która zasługuje na wyróżnienie jest „Penny Dreadful”. Wiktoriański klimat i wiktoriańscy bohaterowie w jednym filmie. Dr Frankestein i jego dzieło, Drakula, czy Dorian Gray w jednym miejscu, to trzeba zobaczyć i koniecznie późnym wieczorem.


Na uwagę zasługuje także kilka seriali komediowych. Wśród nowości wyróżnia się „Dolina Krzemowa”, naprawdę zabawna opowieść o przemyśle informatycznym. W śród seriali, które najbardziej rozbawiły mnie w minionym roku, jest także „Teoria wielkiego podrywu” (całość), czy nierealizowany już niestety Rockefeller Plaza 30. Nie można także zapominać o 5 sezonie „Współczesnej rodziny”, który słusznie otrzymał Emmy, może nie tak prestiżową nagrodę jak Paździerz, ale w branży bardzo cenioną.

I jeszcze jedno szczególne wyróżnienie, które należy się serialowi „Kosmos”. To dzieło niezwykłe, bo jest to próba opowiedzenia w przystępny i zrozumiały sposób wiedzy na temat naszego świata i do tego niezwykle pięknie zrealizowane.


KSIĄŻKI

W tym roku na moją uwagę zasłużyły dwie kobiety. Pierwsza to Elżbieta Cherezińska i jej wspaniały cykl w skład którego wchodzą „Korona śniegu i krwi” oraz „Niewidzialna korona”, dzięki któremu autorka udowodniła, że historia Polski jest na tyle fascynująca, że może z powodzeniem zmierzyć się z fikcją. I szczerze mówiąc, dzięki talentowi Cherezińskiej, odnosi wielkie zwycięstwo. Trzeba jej przyznać, że od swojej pierwszej zabawy z historią poczyniła spore postępy i pomimo sporych rozmiarów jej książek, chłonie się je błyskawicznie.

Niewątpliwym odkryciem była dla mnie proza Mai Lidii Kossakowskiej. Zarówno opowieści o Abaddonie jak i cykl „Upiór południa” to bogactwo stylów, kolaże gatunków i motywów. Krwawe i mocne, czasami także tkliwe, ze wspaniałymi scenami batalistycznymi. Dla mnie Kossakowska to jedna z najlepszych polskich pisarek (i to nie tylko literatury fantastycznej).


Pozostałe książki warte przeczytania:

Filip Springer “Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni”, przewodnik po brzydocie architektonicznej kraju nad Wisłą.

Zygmunt Miłoszewski – „Bezcenny”, „Ziarno prawdy”, „Gniew”

Mariusz Wollny, cykl o przygodach Kacpra Ryxa. Kryminał w czasach Polski „Złotego Wieku”. Świetny pomysł i doskonała realizacja.

George R. R. Martin, który jak się okazuje potrafi pisać całkiem dobre powieści z nurtu SF,które stanowią dość błyskotliwą analizę naszego świata, czego najlepszym przykładem są „Tuf Wędrowiec” i „Piaseczniki”

Tim Willocks  „Religia” oraz „Dwanaścioro z Paryża”, prawdziwie męskie powieści historyczne.

c.d.n.



Góra Chełmska zimą

aruart

Czasami zima potrafi naprawdę zachwycić. Właśnie to przytrafiło mi się podczas niedzielnego spaceru z Megi.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 




Paździerze 2012 cz.2

aruart

Filmy, te fabularne jak i seriale, stanowią dla mnie przede wszystkim rozrywkę. W ciągu roku pochłaniam ich taka masę, że trudno by mi było je wszystkie wymienić. Zlewają się w jedną masę, tak, iż w głowie mam tylko bezładny mix obrazów. Nie tworzą żadnej sensownej fabuły, nie potrafiłbym ich przypisać do odpowiedniego tytułu, jest tego zdecydowanie zbyt wiele. Ale czasami zdarza się coś wyjątkowego, coś, co przeżywam przez kolejne tygodnie, a czasami i miesiące po obejrzeniu. Takim filmem jest z pewnością „Planeta Małp”, o której zresztą już wcześniej pisałem. Późno obejrzany i doceniony, film wciąż robiący ogromne wrażenie, pomimo tego, że upłynęło przeszło czterdzieści lat od jego powstania. Niestety, później powstały kolejne części, które całkowicie zepsuły pierwotne założenie i dziś filmy te kojarzą się głównie, jako kiepskie S-F, co w stosunku do pierwowzoru jest dość niesprawiedliwe. Żaden film obejrzany w tym roku nie utkwił we mnie tak głęboko.

Kolejnym ważnym filmem obejrzanym w mijającym, 2012 r., jest dokument „Śmietnisko”. To opowieść o brazylijskim artyście Vikim Muni, którego specjalnością jest budowanie reprodukcji znanych dzieł, z materiałów niemalarskich. Artysta ten, który osiągnął spory sukces w Stanach, postanowił powrócić do rodzinnej Brazylii i wraz ze zbieraczami śmieć na ogromnym śmietnisku w Rio de Janeiro zaczyna budować, z tego, co znajduje się w tym miejscu, ogromne reprodukcje, cenionych obrazów. „Śmietnisko” to opowieść o sztuce, ale to przede wszystkim historia brazylijskiej biedoty. To kronika życia slumsów wielkiej metropolii. To również film o sile sztuki, o tym jak może ona wpłynąć na życie zwykłych ludzi, zainspirować do tego by walczyć o odmianę własnego życia. To pozytywny przykład na to, że warto walczyć, że nawet w totalnej beznadziei istnieje szansa na to, że los można odmienić. Vikim Muni, to przykład artysty zaangażowanego, który pomimo komercyjnego sukcesu, stara się zmieniać świat, a w projekcie „Śmietnisko” mu się to udaje.


Od pewnego już czasu seriale (oczywiście nie wszystkie), okazują się bardziej wartościowe, ciekawsze i oryginalniejsze od filmów fabularnych. Do moich ulubionych należy „Dexter”. W świecie pełnym psychopatów, aż marzy się o tym, by istniał taki, który zajmuje się „pozbywaniem” pozostałych. Sądziłem, że „Dexter” powinien zakończyć się na sezonie 4. Okazuje się, że nad tym serialem pracują prawdziwi fachowcy, po średnim 5 sezonie, stworzyli naprawdę świetną serię szóstą. Nie dość, że kolejne odcinki przez cały czas trzymały w ogromnym napięciu, to jeszcze ostatni odcinek sprawił, że z niecierpliwością czekam, aż będę mógł obejrzeć ciąg dalszy perypetii specjalisty od krwi pracującego w Departamencie Policji Majami. Na szczęści już jest kolejny sezon, więc wkrótce moja ciekawość zostanie zaspokojona.

Wśród seriali na uwagę z pewnością zasługują jeszcze „Alfred Hitchcock przedstawia” oraz brytyjski „Sherlock”, ale o nich już pisałem.


Muszę przyznać jeszcze „Paździerza” specjalnego dla programu „Tygodnik Kulturalny” w TVP Kultura, który stał się bardzo ważnym punktem naszego niedzielnego popołudnia. Po kilka filmów, książek i płyt sięgnąłem właśnie dzięki temu programowi i jakoś trudno mi już wyobrazić sobie koniec tygodnia, bez podsumowania kulturalnego.

 

Na koniec została mi chyba najtrudniejsza kategoria – muzyka. Najtrudniejsza, dlatego, że w tym roku ukazało się tak wiele dobrych płyt, że trudno jest wskazać tych kilka najlepszych. W 2012 roku przecież powrócił zespół Dead Can Dance, bardzo dobre płyty wydali Voo Voo, Korpiklani, Fear Factory i Soulfly, więc jak tu dokonać wyboru. Już na samym początku roku odkryłem muzykę, która mnie powaliła, to Roberto Delira & Kompany z niewielką płytką „Zabobon”, na której udowodniono, że punk i folk, kiedy się je połączy i odpowiednio zaaranżuje, może mieć siłę rażenia przynajmniej kilku ton dynamitu. Zresztą ten sam człowiek, Robert Jaworski odpowiedzialny był za jeszcze jedną płytę, która bardzo często rozbrzmiewała w moim domu w 2012 roku. Chodzi mi „Totalną wiochę” Żywiołaka. Kapelka ta pokazała, że nie zamierza zamykać się jedynie w kręgu duchów i stworów słowiański i potrafi doskonale odnaleźć się także i w innej tematyce.


Jedną z najważniejszych płyt tego roku jest z pewnością „Tempest” Boba Dylana. Pokazał on prawdziwe mistrzostwo, o którym młodsi mogą tylko pomarzyć. Doskonałe kompozycje, świetne teksty, Dylan pozostaje jednym z najgenialniejszych muzyków w historii rocka.

Na szczęście pojawiają się dużo młodsi następcy. Jednym z nich bez wątpienia jest Jack White, który wydał w tym roku naprawdę świetny album „Blunderbuss”. Płyta ta królowała przez kilka miesięcy, a i tak wciąż wydaje mi się bardzo świeża. White jest obecnie jednym z najlepszych gitarzystów i z pewnością jeszcze nieraz namiesza na rockowej scenie.

Nie mogę zapominać o jeszcze jednej płycie, którą pomimo ciągłego słuchania, jakoś do tej pory mi się nie znudziła „My Head Is an Animal” islandzkiej kapeli Of Monsters and Men. Nie mam pojęcia dlaczego ta płyta, aż tak mi się podoba i nie będę tego dociekał.

A na koniec jeszcze dwa Paździerze, które należą się polskim twórcą. Ogromnym zaskoczeniem była dla mnie płyta „Old is gold” nagrana przez T.Love. Nie spodziewałem się, że Muniek i koledzy są w stanie stworzyć coś tak poruszającego. Wystarczyło powrócić do korzeni rocka, bez żadnych udziwnień. Perkusja, gitary i wokal, w zupełności wystarczą, kiedy ma się coś do powiedzenia. T.Love stworzyli jedną z najlepszych płyt w historii rodzimego rock’n rolla, więc teraz została im już tylko emerytura. Mam jednak nadzieję, że album ten to dopiero początek i T.Love jeszcze niejednokrotnie nas zaskoczy.


Drugą zaś płytą, zasługującą na szczególną uwagę jest „Królestwo” zespołu Hunter. Energetyczne, świetnie skomponowane utwory z niezłymi tekstami, mocna i poruszająca, aż chciałoby się usłyszeć to wszystko na żywo. Kto wie, jeśli nadarzy się okazja, to może w 2013 roku skonfrontuje się odczucia jakie „Królestwo” we mnie wzburzyło na jakimś koncercie.

 

A jaki będzie ten nowy, 2013 rok? Wróżką nie jestem i trudno mi cokolwiek przewidywać, ale mam nadzieję, że przynajmniej tak dobry jak ten, który właśnie się kończy. Mam kilka planów, sporo jest jeszcze rzeczy powstałych w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy, z którymi dotąd nie dane mi było się zapoznać. Z pewnością pojawi się także jakaś niespodzianka, odkrycie, coś, co  mnie powali, zachwyci i tego właśnie sobie i wszystkim, którzy czytają mój blog życzę.



Paździerze 2012 cz. 1

aruart

Przełom grudnia i stycznia to czas podsumowań. Tak jak w poprzednich latach postanowiłem przyznać symboliczne „Złote Paździerze” tym rzeczom, zjawiskom, które w jakiś sposób na mnie wpłynęły. Zostały dłużej w mojej głowie, zmusiły mnie do refleksji, wzruszyły, z jakiś powodów, po prostu mi się spodobały. Oczywiście jest to wybór jak najbardziej subiektywny.  Wśród wyróżnionych mogą się też znaleźć rzeczy starsze, które powstały przed 2012 r., ale właśnie wciągu ostatnich dwunastu miesięcy je poznałem, bądź dopiero w tym czasie doceniłem.


Jaki był rok 2012 ? Dla mnie, był to rok dobry. Bywały chwile (zwłaszcza latem), które nazwałby rewelacyjnymi, ale ogólnie, do całości 2012, najlepiej pasuje określenie „dobry”. Po raz kolejny przekonałem się, że nie trzeba dalekich podróży by odnaleźć miejsca piękne i fascynujące. Takim właśnie obszarem stała się Kotlina Jeleniogórska i okolice, a właściwie Sudety w całości. Jeszcze przez wiele lat będę odkrywał tajemnice tych miejsc, a i tak zawsze zostanie coś do poznania. Przyznać muszę, że i te dalsze wyjazdy, były dość inspirujące, zwłaszcza Brugia, w której byłem zdecydowanie zbyt krótko oraz wybrzeża Kornwalii.

Literatura należy do moich największych namiętności. Niewiele rzeczy potrafi tak mocno wpłynąć na umysł i duszę jednocześnie, jak dobra książka. Sporo w tym roku przeczytałem, niestety jednak, żadna książka nie przewróciła mojego świata. Chociaż i tak uważam, że czas spędzony na lekturze nie był stracony, większość z nich to książki bardzo dobre. Czytanie zawsze stanowi dla mnie jedną z przyjemniejszych form spędzania wolnego czasu.

Na pewno jedną z najlepszych książek 2012 rok, przynajmniej dla mnie jest „Miedzianka. Historia znikania” Filipa Springera. Książka, która udowadnia, że dzieje nawet niewielkiego miasteczka, gdzieś na krańcu świata, mogą być fascynujące, pod warunkiem, że pojawi się zdolny kronikarz. Opowieść ta, była dla mnie ciekawa także przez to, że czytałem ją, znajdując się w odległości jakiś 20-30 km od opisywanego w książce miejsca.

Z pewnością literacki Paździerz należy się jeszcze Vincentovi V. Severskiemu za „Nielegalnych”, książkę, która udowodniła, że również nad Wisłą, można tworzyć dobrą literaturę sensacyjną i to opartą na naszych realiach. Już nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce wpadnie jej kontynuacja.

Spore wrażenie zrobiła na mnie również książka Jacka Dukaja, „Wroniec”. Tak się złożyło, że miałem okazję, powieść tę wysłuchać, w postaci audiobooka czytanego przez świetnego Jana Peszka, co z pewnością w dużym stopniu wpłynęło na jej przyjęcie. Genialny był już sam pomysł, ukazania tak tragicznego wydarzenia jak stan wojenny, poprzez pryzmat dziecięcej wyobraźni. Początkowo można byłoby pomyśleć, że jest to po prostu bajka dla dzieci, jednak mroczna tematyka tej opowieści, przedstawiającej jedną z najciemniejszych kart naszej współczesnej historii sprawiała, że książka ta stała się fascynująca i nieco przerażająca. „Wroniec” to rzadki przykład tego, że na tematy trudne, można mówić w sposób niekonwencjonalny, bez zniechęcającej patyny, odrzucającego patosu i stania na baczność. Nie mówię, że to nie jest ważne, ale o rzeczach istotny trzeba opowiadać także w sposób atrakcyjny, by najpierw zapoznać potencjalnego odbiorcę z samym tematem, zaciekawić go, a dopiero następnym krokiem, przynajmniej u części z nich będzie głębsze poznanie.

Chciałbym wyróżnić jeszcze jednego pisarza, o którym wcześniej nie pisałem, a którego dwie książki przeczytane w tym roku, nieco namieszały w mojej głowie. Chodzi mi o Marka S. Huberatha, którego „Gniazdo światów” i „Miasta pod Skałą” uprzyjemniły mi wakacyjne wieczory. Zwłaszcza ta pierwsza zmusiła mój rozleniwiony umysł do myślenia. Wielowątkowa, zaskakująca, fascynująca, wspaniała, a co najważniejsze, trzymająca w napięciu, aż do ostatniego słowa. W obu zachwyca erudycja, wiedza oraz wyobraźnia autora. Ciekawość zżera mnie na myśl, co też może znajdować się w niedawno wydanej książce Hubaratha „Portal zdobiony posągami”, ale to już zostawiam sobie na rok 2013.




© AruArt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci