Menu

AruArt

dziennik niecodzienny

Krótko o książkach cz. 3

aruart

Tym razem tylko dwie propozycje, ale myślę, że w sam raz na letnie wieczory.

Pierwsza z nich, to rzecz wyjątkowa. Inne światy, to zbiór opowiadań inspirowanych pracami Jakuba Różalskiego. O Różalskim już kiedyś pisałem, a jeśli ktoś jeszcze nie zna tego bardzo utalentowanego artysty, niech zajrzy do jego portfolio . Niezwykłe obrazy artysty stały się inspiracją dla kilku bardzo ciekawych historii. Zwłaszcza opowiadania Łukasza Orbitowskiego, Sylwii Chutnik, Roberta J. Szmidta, oraz Anety Jadowskiej są naprawdę świetne. Chociaż to Jacek Dukaj dzierży prym. Ale to przecież klasa sama w sobie. Jego alternatywna wizja naszej przeszłości zachwyca. W tym przypadku trudno mówić o opowiadaniu, Dukaj właściwie napisał powieść (220 stron). I tylko Remigiusz Mróz wypada dosyć blado, widać, że to tylko rzemieślnik. Zabrakło wyobraźni, Mróz jako jedyny, dosyć sztywno trzyma się obrazów. Zamiast się nimi zainspirować, on je po prostu opisuje.

Warto także wspomnieć o ty, że książka została pięknie wydana. Już sama okładka zachwyca. Nie tylko dobrze się na nią patrzy, przyjemność sprawia jej dotykanie. Myślę, że Inne światy będzie świetnie się czytało przy szumie morza lub po męczącej wyprawie w góry.

 

Drugą moją propozycją jest książka, która już ma kilka lat. To Trylogia husycka Andrzeja Sapkowskiego (Narrenturm, Boży wojownicy i Lux perpetua). Powieść historyczna, którą właśnie sobie odświeżyłem i to w dość niezwykłej formie, bo audiobooka, a właściwie słuchowiska, które zostało genialnie zrealizowane. Trylogia husycka to dowód na to, że Sapkowski ważnym pisarzem był, niestety, od jaj ukończenia, nic ważnego nie udało mu się już napisać. A tutaj nie tylko akcja ciekawa, postacie wyraziste, ale także sporo krytyki, wobec Kościoła, Polaków, fanatyzmu, a wszystko to w realiach średniowiecznego Śląska i Czech. A ile z poruszanych przez autora spraw, wciąż jest aktualnych. Jeśli kogoś czeka długa droga do miejsca wypoczynku, niech zaopatrzy się w tego audiobooka i jeśli nie jest to podróż rodzinna (z dzieciakami) czeka go wiele godzin przyjemnej jazdy. Podejrzewam, że jeśli ktoś się na to zdecyduje, nie będzie chciał się zatrzymywać, a że trzy tomy trwają w sumie 63 godziny, trochę sobie pojeździ.

© AruArt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci