Menu

AruArt

dziennik niecodzienny

"Dexter" po raz piąty.

aruart

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu piątej serii „Dextera”. Serial ten należy (właściwie należał) do moich ulubionych. Dość oryginalna fabuła (psychopatyczny seryjny morderca polujący na innych zwyrodnialców, którzy wymknęli się wymiarowi sprawiedliwości) i świetna kreacja aktorska Michaela C. Halla, sprawiły, że serial ten wyróżniał się spośród masowej amerykańskiej produkcji. Wyróżniał, bo seria piąta, to kompletna klęska. Scenarzyści dali (przepraszam za wyrażenie) d..., jest tam tyle nieścisłości, co w kiepskim, niskobudżetowym, kryminale z lat 80-tych. Poprzedni sezon „Dextera” był rewelacyjny i właściwie na nim powinien zakończyć się ten serial. Niestety zwyciężyła chęć wyciśnięcia ze świetnego pomysłu wszystkiego co się tylko da. Problem jednak w tym, że została już tylko sama skorupa, niesmaczny, ciężkostrawny szkielet, pozbawiony jakichkolwiek wartości odżywczych. Rozrywka jest jednak jak McDonald, zawsze znajdą się amatorzy ekstremalnych przeżyć, więc serial nie tylko się sprzedał, ale jak się okazuje stacja Showtime postanowiła wyłożyć kasę na kolejną, szóstą serię, która pojawi się jesienią. Szkoda, że dożyna się świetne pomysły. Żyjemy jednak w świecie, w którym najważniejszy jest rachunek ekonomiczny i nieczęsto spotkamy się z sytuacją, kiedy zaprzestaje się tworzenia w najodpowiedniejszym momencie (rzadki wyjątek „Sześć stóp pod ziemią”). Jeśli ktoś zastanawia się nad obejrzeniem ostatniej serii „Dextera” niech lepiej z tego zrezygnuje, ciekawiej, a przede wszystkim bardziej sensowne będzie przespać wieczór, niż patrzeć jak dożyna się świetny serial.

 



© AruArt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci