Menu

AruArt

dziennik niecodzienny

Naród w rękach fanatyków

aruart

W styczniu 1979 roku terytorium Iranu opuszcza ostatni szach Mohammat Reza Pahlawi, niecałe cztery miesiące później, 1 kwietnia proklamowana została Islamska Republika Iranu. Miliony Irańczyków odetchnęło, znienawidzony autokrata został wygnany z kraju. Skończyła się upokarzająca zależność Iranu od Stanów Zjednoczonych, a rozpoczęła się realizacja ideałów rewolucji islamskiej. Nowe władze obiecywały kres rządów bogatych, a państwo miało przynieść sprawiedliwość wszystkim mieszkańcom kraju. Szybko jednak okazało się, że przywódcy rewolucji niewiele różnią się od despoty szacha. Monarchię zastąpiła teokracja, zamiast autokraty Pahlawiego pełnię władzy przejął „Najwyższy Przywódca” ajatollach Homeini. Starą arystokrację zastąpiła nowa, duchowni, tak samo spragnieni bogactwa, jak ich świeccy poprzednicy. Co z tego, że przestała istnieć tajna policja SAVAK, która w okresie monarchii była odpowiedzialna za śmierć tysięcy ludzi, skoro na jej miejsce pojawiła się Gwardia Rewolucyjna. Teraz ścigano nie tylko, tych, którzy odważyliby się krytykować władzę. Państwo wspierane przez religię, zaczęło kontrolować wszystkie sfery życia jego mieszkańców. Władza nie tylko nakazuje co należy mówić i myśleć, to ona wyznacza jak trzeba się ubierać, zachowywać, rości sobie pretensje do kontroli życia swoich podwładnych. Ci, którzy nie chcą się podporządkować, trafiają do jednych z najgorszych więzień na świecie, albo też znikają, a po pewnym czasie znajdywane są ich zmasakrowane ciała. Zastraszeni Irańczycy żyją w dziwacznej schizofrenii, z jednej strony starają się zachować pozory, podporządkować nakazom religijno – państwowym, z drugiej żyć normalnie, w zaciszu własnego domu. Marzą o wolności, lecz boją się podjąć walkę pozbawieni nadziei na zwycięstwo. Każdy zdaje sobie sprawę jak kończą ci, którzy się nie podporządkowali. W państwie, które posiada przeszło dwu i pół tysięczną historię, religijni fanatycy niemal całkowicie zniszczyli dziedzictwo jednej z najbogatszych cywilizacji. Państwo religijne to prawdziwe piekło. I wcale nie musi to być „Republika Islamska”. Niewiele różniłoby się nasze życie, gdyby to w naszym dziwacznym kraju, do władzy doszli chrześcijańscy fanatycy. Muszę przyznać, że myśl tak mnie przeraża. Religia być może pomaga ludziom żyć, lecz fanatyzm religijny to życie niszczy.

Tym wszystkim, którzy chcieliby się dowiedzieć czegoś więcej o współczesnym Iranie , polecam dwie książki. Pierwsza z nich to „Czwarty pożar Teheranu” polskiego reportera Marka Kęskrawca, druga to „Różowy to kolor Persji. Sen o islamskiej demokracji” napisała włoska dziennikarka Vanna Vannuccini. To nie tylko opowieści o jednym z najważniejszych państw Bliskiego Wschodu, ale również przestroga, przed władzą fanatyków.

© AruArt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci